“Był sobie pies” W. Bruce Cameron

Już dawno nie czytałam tak ciepłej i tak przepełnionej miłością powieści. I nie jest to wcale miłość romantyczna, a miłość najpełniejsza i najwspanialsza, jaką tylko można znaleźć na Ziemi: miłość psa do jego człowieka.

Bohaterem książki jest Bailey, pies. Właśnie przyszedł na świat i jeszcze niewiele widzi. Czuje za to ciepło swojej mamy, słyszy popiskiwanie rodzeństwa i domyśla się, że ma na tym świecie do spełnienia jakąś ważną misję. Wierzy, że jego zadaniem jest uszczęśliwianie człowieka, a podczas wypełniani swojej misji, Bailey udowadnia, że psie przywiązanie, przyjaźń, wierność i miłość nie mają sobie równych. Co ciekawe, nasz psiak pozna kilkoro ludzi i dla każdego z nich będzie tym szczególnym psem.

Bezsprzecznie największą zaletą powieści jest to, że pies jest nie tylko jej bohaterem, ale i narratorem. I wszystko, co się w niej dzieje, poznajemy z perspektywy Baileya. Powieść pisana jest prostym, bardzo przystępnym, niemalże infantylnym, językiem. Być może nie każdemu czytelnikowi taki styl się spodoba, jednak moim zdaniem idealnie pasuje on do samego Baileya oraz charakteru powieści.

Bailey to uroczy bohater. Z rozbrajającą naiwnością opowiada o sytuacjach z codziennego życia oraz o pewnych zachowaniach ludzi, których często nie rozumie i które uważa za mocno zabawne. Ale jak to pies, akceptuje wszystko, co człowiek robi, uwielbia z człowiekiem przebywać, bawić się, biegać, pomagać mu, tulić się do niego i sprawiać, by ten był szczęśliwy. A kiedy człowiek jest szczęśliwy, Bailey również. I niczego więcej od swojego nieskomplikowanego psiego życia już nie potrzebuje.

“Stwierdzam, że sensem mojego pieskiego życia było dodawanie otuchy chłopcu, kiedy tylko jej ode mnie potrzebował”.

Bo czy istnieje na świecie istota bardziej szczera, bardziej bezinteresowna i mocniej kochająca od psa? Przyznaję, jestem psiarą od zawsze i nie potrafię patrzeć na całą tę opowieść inaczej niż przez pryzmat tego, że kocham psy, zawsze je kochałam i rozumiałam, a one – nawet te obce – rozumieją mnie i wiedzą, że zawsze je utulę i podrapię i będę się nimi zachwycać niezależnie od tego, jak wyglądają. Sądzę jednak, że nawet obiektywnie patrząc, książka jest inna od wszystkich i warta tego, by po nią jak najszybciej sięgnąć.

Wraz z Baileyem poznamy życie Ethana, chłopca, który będzie jego pierwszym i najukochańszym opiekunem, z którym spędzi swe życie i który na zawsze pozostanie w jego pamięci, sercu i wspomnieniach. Poznamy też Carlosa – policjanta – nieco ponurego, ale dobrego i prawego, Mayę oraz kilka innych osób, mniej lub bardziej wpływających na fabułę. Każda przygoda psa i wydarzenia, które mu towarzyszą, przybliżą nas do zaskakującego epilogu, który mnie osobiście mocno wbił w fotel. I jeszcze to, jak fantastycznie się potoczył… Wycisnął lawinę łez, a przy tym uwolnił jeszcze większe pokłady podziwu, sympatii oraz uwielbienia dla tego wspaniałego, czworonożnego stworzenia, jakim jest Bailey. Nie sposób go nie kochać. Nie sposób też nie wracać do tej książki, która po przeczytaniu emanuje ciepłem prosto z półki i wzywa, by ją ponownie otworzyć, by przeczytać jeszcze raz choć jeden rozdział.

“Życie przydarza ci się, kiedy jesteś zajęty robieniem planów”.

“Był sobie pies” to powieść obyczajowa, więc nie znajdziecie tu bieganin (choć akurat ta by się znalazła), strzelanin, trupów, pościgów i tym podobnych zwrotów akcji. Nie znaczy to jednak, że książka nie trzyma w napięciu. Trzyma i to praktycznie przez cały czas. Ma w sobie to specyficzne “coś”, co sprawia, że zastanawiamy się wręcz, dlaczego nie możemy przestać jej czytać. Trudno się od niej oderwać i przestać o niej myśleć. I choć nie brakuje w niej specyficznego humoru, nie raz w oku łza się nad nią zakręci, gdy będziecie towarzyszyli Baileyowi w jego przygodach, w wypełnianiu jego misji, której jest on oddany całkowicie. To książka, którą powinien przeczytać każdy. Bez żadnego wyjątku.

Gorąco polecam wszystkim czytelnikom, nie tylko psiarzom – ci na sto procent będą zachwyceni – ale również pasjonatom powieści obyczajowych i wszystkich innych. “Był sobie pies” to wzruszająca, ujmująca, poruszająca do głębi, ściskająca serce opowieść o tym, co w życiu najważniejsze: o miłości. Dla wszystkich. I do wszystkich. Czytajcie, polecam gorąco.

*cytaty pochodzą z książki

“Sieć podejrzeń” George Harrar

Kryminał czy raczej może powieść podszyta dreszczem, do tego mocno przesycona filozofią i psychologią – to właśnie jedna z nowszych propozycji wydawnictwa Wielka Litera.

Evan Birch, ogólnie szanowany profesor i wykładowca filozofii na Pearce College, wiedzie spokojne, poukładane życie, dzieląc swój czas pomiędzy pracę a rodzinę. Jego żona Ellen również pracuje i prowadzi dom, synowie – bliźniaki, Adam i Zed, chodzą do szkoły. Z pozoru być może nieco nudne, takie życie wystarcza Evanowi, który jest człowiekiem bardzo spokojnym i nie łaknącym większych przygód. Właśnie wydał książkę o filozofii pt.: “Niespokojne umysły” – poznajemy go w chwili, gdy otrzymuje on od wydawcy paczkę z egzemplarzami autorskimi.

I nagle, pośród tego stoickiego spokoju, szarości dnia codziennego i stagnacji, pojawia się ona: Joyce Bonner. A właściwie trudno nawet tak dosadnie stwierdzić, że się pojawia – prawdopodobnie została porwana. I niestety wszelkie poszlaki wskazują, że to właśnie Evan mógł mieć z tym coś wspólnego.

Spokój Evana rozpada się nagle niczym domek z kart, a sieć podejrzeń oplata jego rodzinę do tego stopnia, że podkopuje ich zaufanie do niego: jako ojca, męża, pracownika, nauczyciela… Z czasem dowodów przybywa, a Evan przestaje już ufać samemu sobie.

Czy rzeczywiście jedno słowo, jeden gest, jedna nieopatrznie podjęta decyzja, mogą aż tak mocno zaważyć na czyimś życiu? Czy wszystko w nas jest przesądzone? Czy może jednak mamy jakiś wpływ na to, co się z nami dzieje?

str. 297 – “Nazwę je więc zbiegami okoliczności, jeśli pan woli. W tej sprawie jest ich wiele, a lata pracy nauczyły mnie, że zbiegi okoliczności zawsze zdarzają się z jakiegoś powodu”.

“Sieć podejrzeń” pokazuje, że nawet zgoła niewinne czynności, codzienne, często rutynowe, mogą nas wplątać w gąszcz wydarzeń, które z kolei nierzadko mogą nas doprowadzić wręcz do zguby. I nawet jeśli – tak jak Evan Birch – unikamy problemów, żyjemy uczciwie i nie krzywdzimy innych, to i tak nie jest powiedziane, że nie spotka nas w życiu coś kompletnie nieprzewidzianego, coś złego, coś, z czym nie będziemy potrafili sobie poradzić.

Powieść przesycona jest filozofią, co niestety nie wszystkim może przypaść do gustu. Nie ma tu nagłych zwrotów akcji, gonitw, ani strzelanin. Akcja toczy się powoli, statycznie i nie gna naprzód na łeb, na szyję. To książka dla tych, którzy lubią zagłębiać się w psychologię człowieka i wnikliwie ją studiować.

Autor zastanawia się tutaj, jak pewne zdarzenia wpływają na człowieka i jego zachowanie i czy w określonych sytuacjach mamy możliwość pokierowania swym losem. Bo kto wie, czy tak naprawdę cokolwiek zależy od nas? A może kiedy się boimy, podejmujemy złe lub niewłaściwie decyzje?

str. 24 – “(…) strach to fundament, na którym opiera się całe nieszczęście ludzkości”.

Nasz bohater, Evan, to nieźle nakreślona postać, da się lubić, choć chwilami może się wydać mało interesujący. Jest racjonalny, realnie stąpający po ziemi, wie, czego chce i jest zadowolony z życia. Nie polubiłam za to jego żony, Ellen. Wydała mi się okropnie irytująca, przemądrzała, nieciekawa, w kółko rzucająca złotymi myślami, nie wiem, czy znalazłabym jedno zdanie wypowiedziane przez Elen, które brzmiałoby zwyczajnie, tak szaro i prosto, jak to bywa w życiu codziennym.

Samo wydanie nie zawiera błędów, a jeśli miałabym się do czegoś przyczepić, to do bardzo cienkiego papieru, na którym gdzieniegdzie prześwitywał druk.

“Sieć podejrzeń” to pozycja, którzy ponad krwawe thrillery i pełne zawiłości i zagadek kryminały, przedkładają śledztwo i szukają w książce czegoś ponad pościgi, ponad tożsamość zabójcy czy też jego motywy. Polecam tym, którzy lubią książki spokojne, do poduszki i których nie znudzi statyczna i powoli biegnąca akcja pióra George’a Harrara.

Za książkę i możliwość jej przeczytania bardzo dziękuję wydawnictwu Wielka Litera.

*cytaty pochodzą z książki

“Zemsta i przebaczenie. Tom II. Otchłań nienawiści” Joanna Jax

Zupełnie niedawno pisałam o pierwszej części sagi Joanny Jax pt.: “Narodziny gniewu”, tymczasem dokładnie wczoraj ukazała się druga książka z serii pt.: “Otchłań nienawiści”. Jest to ciąg dalszy losów znanych nam z tomu pierwszego bohaterów, dlatego też polecam czytać książki po kolei.

Jest rok 1941, w Europie trwa wojna. Nasi bohaterowie: Alicja, Hanka, Julian i Emil zostali przez los i wojenne zawirowania rzuceni w różne miejsca świata. Nie wiedzą, czy reszta żyje i jak się ma. Polacy, Niemcy i Rosjanie zostają poddani wojennej propagandzie i zawieruchom nie tylko brutalnych walk na frontach, ale również okrutnym działaniom gestapo i NKWD.

Spodobało mi się bardzo, że autorka mocno rozwinęła wątki poboczne dotyczące postaci drugoplanowych, jak choćby postać Igora Łyszkina, którego bardzo polubiłam. Hanka będzie wiele zawdzięczać jego uporowi i determinacji.

W powieści są też inne osoby, którym autorka poświęciła więcej czasu i stron książki, co wyszło całości na plus, a sama saga mocno na tym zyskała. Moją ogromną sympatię zyskała Irena “Wariatka”, prostoduszna, dobra, chwilami zabawna, o zachowaniu i mentalności małego dziecka. Odegra ona w powieści bardzo znaczącą rolę.

Akcja “Otchłani nienawiści” jest konkretna, nie zwalnia nawet na chwilę i nie gna też naprzód na łeb, na szyję. Kiedy coś się dzieje, to się dzieje, nie rozwleka się na kilka rozdziałów i nie zatrzymuje bohaterów bez sensu i potrzeby w jednym miejscu.

O wiele mniej uwagi niż poprzednio, poświęciła Joanna Jax Emilowi Lewinowi. I tak sobie nieśmiało myślę, że to dlatego, iż szykuje dla niego coś bardzo szczególnego, coś, co potrząśnie czytelnikiem i wywoła u niego dreszcze.

“Otchłań nienawiści” to powieść wielu postaci. Nie da się wyodrębnić tej jednej, jedynej. Zbiorowy bohater zapewnia czytającemu cały wachlarz emocji. Książka pokazuje, że nie tak łatwo złamać człowieka, gdyż jest on zdolny do wielu poświęceń: dla przyjaźni, dla miłości czy dla własnego kraju.

“Miłość jest prosta. Jeśli kogoś kochasz, nie przestajesz mieć nadziei”.

Ile znieść może jeden człowiek? Autorka pokazuje nam, że bardzo wiele, o ile tylko ma o co i dla kogo walczyć. Okrucieństwo wojny potrafi zmienić niemal każdego, wyzwalając w nim najbardziej prymitywne instynkty, jakie tylko można sobie wyobrazić. Joanna Jax przedstawia nam w powieści wiele różnych twarzy nienawiści, bo też za każdym razem może ona być inna. Wojna również pokazuje swe oblicze w wielu odsłonach. Czasem jest to więzienie, czasem hipokryzja władzy, ból, cierpienie, a także serce okazane przez kogoś, po kim najmniej byśmy się tego spodziewali.

Autorka trafnie pokazała zderzenie szarej warszawskiej rzeczywistości wojennej z kolorowym i dynamicznym Berlinem.

“Berlin 1941. Jakże inne to było miasto niż Warszawa. Tętniące życiem, stolica zwycięzców”.

Warszawa, tak smutna, bezbarwna, pełna niepewności i lęku, już od bardzo dawna nie jest bezpieczna. Panuje w niej głód, ubóstwo, choroby, a na biednych ludziach żerują złodzieje i oszuści. Brud i kurz na ulicach, łapanki, gestapo – mieszkańcy muszą być bardzo ostrożni, bo Niemcy mogą zamknąć niemalże za wszystko. Miłość w tym chaosie wcale nie należy do najłatwiejszych, bo kiedy przychodzi się zmierzyć z lękiem, niepewnością i głodem, wielu z nas mogłoby się poddać…

W powieści nie brakuje scen pełnych napięcia, nagłych zwrotów akcji (choć nadal mamy do czynienia z książką obyczajową) oraz zdarzeń, których czytelnik wcale się nie spodziewa. To niewątpliwie atuty “Otchłani nienawiści” i z całym przekonaniem mogę stwierdzić, że tom drugi cyklu jest znacznie ciekawszy od pierwszego. Tutaj nie ma żadnej stagnacji, nie ma miejsca i czasu na nudę. Wojna zmusza do konspiracji, ukrywania się, poświęceń. Często bohaterowie stykają się ze zdarzeniami, które wymagają od nich ogromnej siły woli, uporu, odwagi, wytrzymałości, czasem wręcz przekraczającej ich własne wyobrażenia.

To powieść dla tych, którzy lubią tematykę obyczajową, dla tych, którzy chcą się dowiedzieć, jak ciężkim dla ludzkości był czas wojny. Również dla tych, którzy lubują się w sagach i po przeczytaniu pierwszego tomu “Zemsty i przebaczenia” niecierpliwie czekali na dalszy ciąg. Myślę, że się nie zawiedziecie, tylko (jak już nadmieniłam) koniecznie czytajcie książki po kolei.

Gorąco polecam.

Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu Videograf

**cytaty pochodzą z książki

Zapisz

Zapisz

“Zemsta i przebaczenie. Tom I. Narodziny gniewu” Joanna Jax – KONKURS

REGULAMIN KONKURSU

1. Konkurs trwa od 13 stycznia (piątek) do 17 stycznia (wtorek) do godziny 20.00.

2. Aby wziąć w nim udział, udostępniamy post konkursowy na swojej tablicy i odpowiadamy na pytanie konkursowe podane poniżej. Nie trzeba mnie lubić, ale proponuję poobserwować (przynajmniej przez czas trwania konkursu), ponieważ w razie wygranej, to ja czekam na kontakt od Was, a nie odwrotnie. Odpowiedzi, których autorzy nie udostępnią u siebie posta konkursowego bądź nie odpowiedzą na pytanie, nie będą brane pod uwagę.

3. Pytanie konkursowe brzmi: “Czym dla Ciebie jest książka?”. Do wygrania są dwa egzemplarze powieści Joanny Jax. Pierwszy powędruje do autora lub autorki odpowiedzi, która najbardziej mi się spodoba. Drugi otrzyma osoba wyłoniona spośród wszystkich uczestników (w drodze losowania). Odpowiedzi wpisujemy pod postem konkursowym na fb lub tutaj, w komentarzu na blogu.

Sponsorem konkursu jest Wydawnictwo Videograf.

Moja recenzja książki “Zemsta i przebaczenie. Narodziny gniewu”.

Zapisz

Zapisz

“Jeden za drugim” Chris Carter

Już po raz piąty sięgnęłam po powieść Chrisa Cartera i po raz piąty się nie rozczarowałam. Pochodzący z Brazylii Carter to jeden z tych pisarzy, których książki zawsze wezmę w ciemno. To autor, który przykuwa moją uwagę na wiele godzin, a o jego książkach nie mogę zapomnieć bardzo długo. Nigdy też się nie zdarzyło, bym jego powieść odłożyła na dłużej niż kilka godzin.

Recenzowałam już na łamach bloga książki Cartera – http://www.papuziepioro.pl/?tag=cykl-robert-hunter – a każda kolejna trzymała w napięciu jeszcze bardziej niż jej poprzedniczka. Zawsze, gdy zaczynam czytać kolejną powieść o Robercie Hunterze, przez chwilę boję się, że może ta konkretna książka nie będzie już taka dobra. Może autor stracił już tę specyficzną zdolność przykuwania do siebie mojej uwagi? Może się wypalił? Może zwyczajnie nie ma już pomysłów?

A potem akcja się rozkręca…

I na ogół dzieje się to zaraz na samym początku, tuż za rogiem. I tak jest również tym razem.

“Jeden za drugim” zaczyna się dość spokojnie. Aż nagle do Huntera dzwoni telefon. Tajemniczy człowiek przekazuje detektywowi adres strony internetowej, po czym każe mu wybrać rodzaj śmierci dla widocznego na ekranie mężczyzny. Zabójca stawia policjanta przed wstrząsającym wyborem.

str. 36 – “Hunter także miał już serdecznie dość makabrycznego nagrania. Jego z kolei najbardziej przyprawiała o mdłości chwila, kiedy z rur przestaje lecieć woda i twarz mężczyzny rozjaśnia promyk nadziei, a już minutę później oczy ponownie napełniają się przerażeniem, ponieważ ciecz otaczająca całe ciało zaczyna piec i wżerać się w skórę. Hunter umiał dokładnie wskazać moment, w którym mężczyzna poddał się i przestał walczyć – kiedy w końcu zrozumiał, że nie wyjdzie stamtąd żywy, że zabójca przez cały czas tylko się z nim bawił”.

Hunter wraz ze swoim policyjnym partnerem, Carlosem Garcią, usiłują ustalić tożsamość mordercy, ale ten jest bardzo sprytny i ogromnie ostrożny. Morduje, nie pozostawiając po sobie żadnych śladów. Przy tym jest opanowany i spokojny i w trakcie telefonicznych rozmów nie zdradza kompletnie żadnych emocji. Nie okazuje skruchy, współczucia i zupełnie nie porusza go cierpienie ofiar, którym urządza prawdziwe piekło.

str. 40 – “Psychopaci nie wykazują empatii, skruchy, miłości ani żadnych emocji związanych z troską o drugą osobę. Czasem ten brak ludzkich uczuć jest tak daleko posunięty, że nie przejawiają ich nawet wobec samych siebie”.

Zanim Hunter trafia na jakikolwiek trop, ginie kolejna osoba. I tym razem jej śmierć transmitowana jest na całą Kalifornię. Tysiące ludzi widzą, jak psychopata morduje na wizji kobietę. Mało tego, to właśnie internauci, za pomocą prostego głosowania, mogą wybrać sposób, w jaki dziewczyna umrze. Bo to, że w ogóle umrze, jest już pewne…

Co sprawia, że ludzie tak chętnie głosują? Jaki mechanizm powoduje społeczeństwem, że to tak łatwo wydaje wyroki? I że w ogóle bierze w tym udział?

str. 278 – “Ludzie nagrywają swoje brutalne napady albo walki gangów na YouTube’a, gdzie oglądają to setki tysięcy osób. Im więcej przemocy, tym lepiej. A publice ciągle mało. Dajmy im prawdziwą przemoc, nie wyreżyserowaną, bez aktorów i bez udawania, to będą skakać z radości. Zrobimy z tego reality show i pozwolimy im w tym uczestniczyć poprzez głosowanie, to zdobędziemy miliony widzów, których aż palec świerzbi, żeby nacisnąć ten guzik, dla samej frajdy”.

Hunter, nie mając żadnego punktu zaczepienia, zwraca się z prośbą o wsparcie do FBI. I tutaj plus dla autora za wprowadzenie do cyklu powieści (mam nadzieję, że na tym jednym tomie się nie skończy), bardzo ciekawej postaci Michelle Kelly. Bardzo charakterystyczna Michelle, specjalistka od przestępczości internetowej, wraz z Hunterem usiłuje namierzyć i złapać brutalnego mordercę.

Niestety policja nie dostrzega pomiędzy ofiarami żadnego związku, a zabójca szyfruje swoje połączenia, zarówno telefoniczne, jak i internetowe, przez co policja nie może go namierzyć. Hunter odnosi niejasne wrażenie, że brnie po omacku, a czas nieubłaganie leci naprzód.

“Jeden za drugim” to Carter w bardzo dobrym i dopracowanym wydaniu. Autor nadal trzyma wysoki poziom i klimat, do którego nas przyzwyczaił. Jest mroczny, brutalny i przerażający. Napięcie i lęk towarzyszą czytelnikowi nieustannie, od pierwszych stron aż do zaskakującego finału. Przy tym, mimo iż nie znamy dobrze ofiar, bardzo im współczujemy, ich cierpienie wyzwala w nas zwyczajne ludzkie odruchy: litość, żal, smutek…

Jak zwykle intryga, którą prowadzi Carter, dopięta jest na ostatni guzik, a wszelkie – najmniejsze nawet – wątpliwości, wyjaśnione. Tak charakterystyczne dla autora krótkie rozdziały potęgują napięcie i wprowadzają pewien porządek, dzięki któremu czytelnik się nie gubi, a książkę czyta się bardzo szybko.

Powieść porusza pewien poważny aspekt, bardzo autentyczny, publikowania w Internecie przeróżnych treści. Zwraca uwagę na to, jak bardzo społeczeństwo uniewrażliwiło się na pewne rzeczy i jak uzależniło się od portali społecznościowych. I jak w tym zaganianym, pełnym niebezpieczeństw i okrucieństw świecie, oglądamy i udostępniamy niemal wszystko, nie zastanawiając się właściwie, skąd pochodzą dane treści i o czym tak naprawdę mówią. Często nawet nie zastanawiamy się nad tym, ile prawdy jest w materiałach, które raz już wrzucone do sieci, pozostają w niej na zawsze.

Zastanawiające jest to, na ile empatyczny może być człowiek, kiedy rzecz tyczy się kogoś obcego. I jak bardzo może się to zmienić, gdy nagle ktoś zagrozi jego bliskim.

str. 230 – “(…) kiedy krzywda grozi bliskiej nam osobie, wszystko inne przestaje się liczyć. Możemy nawet zapomnieć, kim jesteśmy. Możemy zachowywać się jak potwory. Zrobimy wszystko, żeby ochronić tych, których kochamy”.

Czy faktycznie tak mocno obojętny jest nam los obcych, nieznanych nam osób? Naprawdę tak niewiele nas one obchodzą? Czy rzeczywiście zawsze mamy jakiś wybór? Czy może jednak istnieją sytuacje, w których to, co wybierzemy, nie będzie zależało od nas? Bo ktoś dokona tego wyboru za nas… Bez naszej woli. I to w dodatku takiego, jakiego my nigdy nie wzięlibyśmy pod uwagę…

str. 227 – “(…) większość z nas uważa, że jako istoty ludzkie zawsze mamy jakiś wybór, niezależnie od tego, w jakiej sytuacji się znajdziemy”.

“Jeden za drugim” to mocna lektura dla wszystkich, którzy lubują się w thrillerach. Jest to też pozycja obowiązkowa dla tych, którzy już poznali poprzednie książki Chrisa Cartera i zdążyli polubić detektywa Huntera. Jeśli jeszcze nie znacie tej serii, to gorąco polecam. A wszystkim fanom Cartera zdradzę, że już w przygotowaniu jest kolejna powieść autora. Będzie ona nosić tytuł: “Geniusz zbrodni”.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Sonia Draga

*cytaty pochodzą z książki

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Copyright © 2017. Powered by WordPress & Romangie Theme.