Tag Archives: 7+

“Nelly Rapp i nawiedzony sklep” Martin Widmark

Już po raz czwarty mamy przyjemność i okazję spotkać się z upiorną agentką Nelly, która po poprzedniej przygodnie z wilkołakami, trafia teraz do nawiedzonego sklepu. Upiorna Akademia nie zleciła jej wprawdzie żadnego zadania, ale dziewczynka zupełnie przypadkowo odkrywa coś niezwykłego.

Zwyczajna wizyta w sklepie spożywczym, gdzie Nelly miała zrobić całkiem zwyczajne, codzienne zakupy, nieoczekiwanie zmienia się w bezpłatną analizę ducha. Nelly Rapp bowiem, zaniepokojona dziwnymi i bardzo nietypowymi wydarzeniami w sklepie Conny’ego Cruta, postanawia przyjrzeć im się bliżej.

str. 17 – “Dziś w ciągu dnia wijący się wąż z kiełbasek polował po całym sklepie na jedną biedną panią. Innego dnia w zeszłym tygodniu brzoskwinie latały w powietrzu jak kule armatnie, a wczoraj szynka uderzyła jakiegoś faceta tak, że wylądował w cukierkach”.

Nelly sądzi, że to wszystko to zapewne sprawka… ducha. I tak nasza agentka, zupełnie niespodziewanie, poznaje Tulo Besmana. I nie jest do końca przekonana, czy to aby na pewno Tulo odpowiada za dziwne zjawiska w sklepie. Nelly Rapp wkracza do akcji!

Wydawnictwo Mamania zapewnia, że książki o Nelly są: “straszne w sam raz dla młodych czytelników”. Zapewniam, że dzieci będą opowieściami o Nelly zachwycone. Jest tu wszystko, co na ogół lubią młodzi miłośnicy literatury: odważna bohaterka, intrygująca historia, zaskakujące wydarzenia i on – duch. Starsi przeczytają samodzielnie, młodsi wspólnie z rodzicami.

To książka dla dzieci, które lubią, gdy w powieści coś się dzieje i które jednocześnie lubią się pośmiać. Bo Nelly Rapp – jak zwykle – towarzyszy specyficzny humor.

str. 38 – “Chyba mojemu psu zrobiło się go żal, bo podszedł i polizał starego ducha po twarzy. Kiedy starła się mąka, jeden policzek zniknął!
Przywołałam Londyna, żeby nie zlizał całego ducha”.

Niedługie rozdziały i wyraźny druk oraz zabawne ilustracje autorstwa Christiny Alvner umilą dzieciom lekturę. Duży tytuł na twardej okładce, świecący w ciemności, uczyni w dziecięcych oczach książki o Nelly jeszcze bardziej niesamowitymi.

Z czwartego tomu perypetii Nelly Rapp dzieci dowiedzą się, jak wiele może zdziałać zwykła ludzka dobroć i wielkie serce. Przekonają się też, że jeśli ktoś zrobi coś złego, zawsze może się poprawić i że o taką szansę być może nie zawsze jest łatwo, ale warto próbować.

“Nelly Rapp i nawiedzony sklep” to idealna pozycja dla wszystkich młodych fascynatów przygody i niezwykłych zdarzeń. Książeczki o Nelly można czytać osobno i niekoniecznie po kolei (choć na początek polecam przeczytać tom pierwszy “Nelly Rapp i Upiorna Akademia”), każda bowiem jest odrębną historią.

Gorąco polecam dzieciom od siedmiu lat i ich rodzicom.

Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu Mamania.


*cytaty pochodzą z książki

Zapisz

“Nelly Rapp i wilkołaki” Martin Widmark

Martin Widmark to jeden z ulubionych pisarzy mojej niespełna dziewięcioletniej córki. Czyta wszystko, co wychodzi spod jego pióra i jest nawet dość na bieżąco z nowościami, a nierzadko też namawia mnie na wspólną lekturę.

Cykl o upiornej agentce Nelly Rapp to nowa seria książeczek przygodowych dla dzieci w wieku od siedmiu lat. Nelly, po ukończeniu Upiornej Akademii, zajmuje się tropieniem i demaskowaniem zombiaków, upiorów, zjaw, wampirów i innych tego rodzaju – niebezpiecznych dla ludzkości – istot. Tym razem, w trzecim już tomie jej przygód, Upiorna Akademia przestrzega przed nadchodzącą właśnie pełnią księżyca. Jest to niepokojący czas, kiedy to ujawniają się wilkołaki. Nelly rusza na ich poszukiwanie i w międzyczasie układa plan, jak by je powstrzymać. We wszystkich poczynaniach towarzyszy jej, jak zwykle, wierny pies Londyn.

Jakie są wilkołaki według Martina Widmarka? Mają żółte oczy, ostre zęby, są przygarbione i bardzo niebezpieczne. Jest jednak pewien sposób na to, by powstrzymać wilka drzemiącego w wilkołaku i ocalić człowieka i to jest właśnie zadanie dla Nelly.

str. 13 – “Wewnątrz wilkołaka rozgrywa się przerażająca walka między człowiekiem i wilkiem. Podczas pełni księżyca człowiek nie może dłużej powstrzymywać wilka. On musi się wydostać! Na zewnątrz, na polowanie”.

Jak zwykle u Widmarka akcja płynie szybko i wartko. Wszechobecny humor przydaje książce niezwykle pogodnej atmosfery, a elementy grozy – idealnie dobrane do wieku młodego czytelnika – dodają całości klimatu lekkiego dreszczyku. Ów dreszczyk, tak bardzo lubiany przez dzieci, to clue całości. To opowieść pełna przygody, ale również i drobnej ironii. To też książka mówiąca o pokonywaniu swoich słabości i o nabieraniu wiary we własne siły i możliwości. Nelly to niesamowicie sympatyczna i pozytywna postać, z głową pełną świetnych pomysłów, zawsze chętna nieść pomoc potrzebującym. Dzieci na pewno ją polubią.

str. 37 – “Dzisiejszego popołudnia i wieczoru miałam nabrać je trzykrotnie. Ale czy to rzeczywiście wystarczy? Może zamiast tego tylko się rozzłoszczą i będą jeszcze bardziej niebezpieczne?”.

Wydawnictwo Mamania oprawiło książkę w twarde okładki i – jak zwykle w cyklu – mamy tu duży druk, idealny dla młodych pasjonatów literatury. No i ten fascynujący wszystkie dzieciaki, świecący w ciemności, tytuł i takie same gwiazdki na grzbiecie książki – któż by się oparł? Ilustracje Christiny Alvner, humorystyczne, z przerysowanymi postaciami, umilą dzieciom lekturę. Jest ich dużo i są naprawdę mocno zabawne.

To książka na jeden, co najwyżej dwa wieczory czy popołudnia. Zachęcam do czytania wspólnie z dziećmi, dorośli też się przy lekturze o przygodach Nelly pośmieją.

Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu Mamania.


*cytaty pochodzą z książki

Zapisz

Zapisz

Zapisz

“Nelly Rapp i frankensteiniak” Martin Widmark

“Frankensteiniaki: Istoty wyglądające jak każdy przeciętny człowiek. Ale brakuje im połączenia między sercem a mózgiem i dlatego bywają całkowicie bezduszne”.

Pamiętacie Nelly, którą poznaliśmy już w książce “Nelly Rapp i Upiorna Akademia”? Otóż, w drugiej części cyklu, Nelly Rapp – świeżo upieczona agentka Upiornej Akademii – otrzymuje swoje pierwsze poważne zadanie. Ma śledzić pewnego człowieka, niejakiego Roberta Steena, którego agencja podejrzewa o bycie frankensteiniakiem. Nelly ma poszukać na to dowodów i o swoich ewentualnych odkryciach powiadomić agencję. Nasza agentka nr 10 musi być przy tym bardzo ostrożna, gdyż Robert Steen jest zupełnie bezduszny, a przy tym uwielbia ponoć zjadać zwierzątka domowe, w tym psy. Nelly musi się więc mieć na baczności i o wiele bardziej pilnować Londyna, swego psa basseta.

str. 38 – “Potem zakradłam się przez ogród.
Przeczołgałam się przez dziurę w płocie i schowałam za drzewem.
Londyn pytająco wytrzeszczał na mnie oczy, kiedy wyglądałam zza drzewa.
Ale był leniwy z natury, więc “Leżeć!” było jego ulubioną komendą.
Dlatego nadal leżał przed domem”.

W trakcie wypełniania swego zadania Nelly odkryje wiele sekretów, które skrywa Robert Steen. Ale czy rzeczywiście Steen jest frankensteiniakiem? Czy jest bezduszny i nie ma serca? Czy życie Londyna znajdzie się w niebezpieczeństwie? Jak Nelly poradzi sobie ze swoim pierwszym, poważnym, samodzielnym zadaniem, które nieoczekiwanie się komplikuje?

Druga książeczka z cyklu o Nelly kontynuuje perypetie dziewczynki, która właśnie ukończyła szkolenie w Upiornej Akademii i stała się pełnoprawną agentką. Pomysłowa i odważna właśnie wypełnia swoje pierwsze zlecenie. Humor – taki specjalnie skierowany do dzieci – a także specyficzny, który zrozumieją dorośli (choćby o bezduszności windykatorów), czynią z tej niedługiej książeczki zabawną opowieść do czytania razem z dzieckiem. Krótkie i nieskomplikowane zdania pomogą młodszym czytelnikom w czytaniu, a tych trochę starszych dodatkowo zmotywują i zachęcą do dalszej lektury. Nietuzinkowe pomysły, które stosuje autor, sprawią że dzieci wciągną się w historię od pierwszej strony i jednocześnie nabiorą chęci na kolejne książki.

Całości dopełniają rewelacyjne, humorystyczne ilustracje Christiny Alvner, ciut przerysowane, zabawne, wszystkie w odcieniach szarości. Jest ich tu dużo, więc śmiało można rzec, że to książeczka nie tylko do czytania, ale i do oglądania.

Nie zabrakło w powieści dreszczyku emocji, tak lubianego przez młodych czytelników. Niektóre sceny sprawiały, że moja ośmiolatka robiła okrągłe oczy.

str. 41 – “Robert Steen zauważył Londyna.
Londyn warczał coraz zajadlej.
Wtedy Robert Steen zrobił coś, co sprawiło, że aż podskoczyłam za drzewem.
On odwarknął!”.

Piękne wydanie, twarde okładki i ich fluorescencyjne elementy (duży tytuł oraz gwiazdki na grzbiecie), które świecą w ciemności, na pewno bardzo się dzieciom spodobają. A ponieważ książeczka ma raptem osiemdziesiąt stron, dużo obrazków i spory druk, nie zdąży się dzieciom znudzić. Czyta się ją lekko i szybko.

“Nelly Rapp i frankensteiniak” to lektura dla dzieci w wieku od siedmiu lat. Starsi czytelnicy też będą się przy niej dobrze bawić. Bardzo gorąco polecam, a sama czekam na kolejne przygody Nelly.

Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu Mamania.


*cytaty pochodzą z książki

 

“Nelly Rapp i Upiorna Akademia” Martin Widmark

Nie wiedziałam nic o tej książce do chwili, kiedy trafiła w moje ręce. Ale to nie było ważne, bo biorę w ciemno wszystko, co tylko napisze Martin Widmark. Po serii kryminalnej dla dzieci o biurze detektywistycznym Lassego i Mai (o której pisałam TUTAJ), wiem już, że spodoba nam się każda książka tego autora. Czytamy je od kilku lat i przeczytałyśmy większość, a część mamy też w swojej kolekcji.

Nelly Rapp to całkiem nowa bohaterka, która oczywiście nie wierzy w istnienie duchów, wampirów i innych gości tego rodzaju. Pewnego dnia rodzice Nelly zostają zaproszeni na przyjęcie do wujka taty dziewczynki, Hannibala, który mieszka w ogromnym, starym zamku. Nelly nie jest zachwycona wizją owej wizyty, bo wiadomo, że na takich przyjęciach, wśród wielu dorosłych, dzieci zwyczajnie się nudzą. Nie ma jednak niestety wyboru i wraz z rodzicami oraz wiernym bassetem Londynem, wyrusza w podróż do zamku. A tutaj wszystko jest dziwne i niecodzienne: od lokaja, żywcem wyjętego z rodziny Addamsów, aż do tajemniczych pomieszczeń zamkowych.

Co takiego się wydarzy, że Nelly uwierzy w istnienie wampirów? Myślę, że nie zdradzę zbyt wiele, bo też informacje te możemy znaleźć z tyłu okładki. Otóż Nelly – zupełnie przypadkiem – trafia do pokoju do złudzenia przypominającego szkolną klasę. I nic w tym dziwnego, bo to JEST szkolna klasa, tylko nie z takiej zwyczajnej szkoły, jaką zna każde dziecko. Nelly trafia bowiem do Upiornej Akademii, której agenci zajmują się tropieniem różnych stworów, strzyg, duchów i różnych ras upiorów. Czy Nelly uda się ukończyć Akademię i zostać tajną agentką nr 10? No i jaką rolę w tym wszystkim odgrywa wujek Hannibal? Aby zdać egzamin, Nelly musi opracować dokładny plan wytropienia i unieszkodliwienia wampira.

str. 50 – “Kiedy nadchodzi wieczór, dzwoni budzik. Wtedy wampir wstaje ze swojej trumny.
Wampiry są bardzo dokładne w kwestii higieny jamy ustnej, ponieważ są całkowicie zależne od swoich mocnych i zdrowych zębów. Szczoteczka do zębów, nić dentystyczna i fluoryzacja co wieczór”.

Czy Nelly uda się wymyślić dobry plan?

“Nelly Rapp i Upiorna Akademia” to pełna humoru książeczka dla dzieci, które lubią sekrety i tajemnice oraz wszelkiej maści upiory. Opowiadanie o Nelly jest na tyle proste, by dzieci poradziły sobie z samodzielnym czytaniem, a duża czcionka i sporo ilustracji wplecionych w tekst, zachęcą dzieci do lektury. Obrazki w odcieniach szarości, autorstwa Christiny Alvner, świetnie budują klimat całej historii. Obrazków jest dużo, a ich zabawny i trochę karykaturalny charakter na pewno się dzieciom spodoba. Książeczka liczy sobie około dziewięćdziesięciu stron i jeśli będziecie ją czytać razem z dzieckiem, wystarczą Wam na nią dwa lub trzy wieczory. Atmosfera tajemnicy i mały dreszczyk strachu, jakie tu znajdziemy to coś, co dzieci bardzo polubią. A przy tym trzeba wspomnieć, że ten strach tutaj jest idealnie dobrany do wieku czytelnika.

str. 32 – “Nacisnęłam włącznik światła i na ścianie zapaliła się żarówka.
Powoli, z Londynem za plecami, zaczęłam wchodzić po schodach.
(…) I być może zaraz wbiegnę prosto w górę trupich czaszek i szkieletów dzieci, które zabłądziły tu na strychu, przeszło mi przez myśl i zaraz zachichotałam, bo rozśmieszyła mnie ta niemądra wizja.
Wtedy zgasło światło! Zrobiło się przeraźliwie ciemno.
Stałam całkiem bez ruchu. Londyn zaskomlał koło moich stóp.
Nie widziałam absolutnie nic!”.

Moja córka, która bardzo polubiła twórczość Widmarka i zawsze niecierpliwie czeka na jego kolejną książkę, uznała początek serii o Nelly Rapp za bardzo ciekawy, tajemniczy, z fajnym dreszczykiem. Od razu po skończeniu pierwszego tomu, zaczęłyśmy czytać drugi.

Warto jeszcze szepnąć słówko o samym wydaniu. Jak już mówiłam, tekst i obrazki na pewno zachęcą dzieci do lektury. Do tego mamy tu jeszcze twarde okładki, świetną ilustrację na przedzie i coś, co na pewno wzbudzi zainteresowanie najmłodszych czytelników: mianowicie fluorescencyjne elementy okładki. Duży tytuł oraz gwiazdki na grzbiecie świecą w ciemności (po uprzednim kontakcie ze światłem), co robi niesamowite wrażenie: dzieciaki będą zachwycone.

Książkę polecam wszystkim dzieciom powyżej siedmiu lat, przygody Nelly z pewnością je zaintrygują i rozbawią.

Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu Mamania.

*cytaty pochodzą z książki

“W mgnieniu oka” Kiki Thorpe

“Pewnego razu w Nibylandii” to nowa seria opowieści dla dziewczynek, rozgrywająca się w klimacie i towarzystwie disneyowskich wróżek, Dzwoneczka, Bryłki i Królowej Klarion. To z całą pewnością gratka dla najmłodszych czytelniczek, które uwielbiają Dzwoneczka, jej przyjaciółki, oglądają każdy poświęcony im film i marzą o tym, by móc kiedyś odwiedzić Nibylandię i Przystań Elfów.

Głównymi bohaterkami książki “W mgnieniu oka” nie są tym razem wróżki, a cztery zwyczajne dziewczynki: Kate, Mia, Lilli oraz Gabi. Dziewczynki bawią się właśnie na podwórku, kiedy kompletnie przypadkowo i całkowicie niechcący, zostają przeniesione do Nibylandii. Bryłka bardzo przeprasza za swoje niedopatrzenie, kiedy to za sprawą swego mrugnięcia, niestety zupełnie bezwiednie, zabrała dziewczynki ze sobą ze świata ludzi. Niezgrabki – jak nazywają ludzi wróżki – nie powinny się znaleźć w świecie wróżek. No ale skoro już się znalazły, to trudno. Gorszym problemem jest fakt, że powrót do ich świata, nie jest niestety ani prosty, ani zwyczajny. Nibylandia, pozostając w ciągłym ruchu, czasem znajduje się bliżej świata realnego, czasem dalej, a wróżki nie mają na to żadnego wpływu. Aby dziewczynki mogły się przenieść, wyspa powinna znajdować się jak najbliżej. I kiedy wróżki wyliczają właśnie ten moment, dziewczynki mają czas, by zwiedzić Przystań Elfów, Drzewo Domowe, poznać Dzwoneczka, Terencja, Królową Klarion oraz wiele innych wróżek, w których istnienie dotychczas wierzyła tylko najmłodsza z nich – Gabi.

Kiedy w końcu nadchodzi chwila, gdy Bryłka będzie mogła przenieść dziewczynki z powrotem do świata ludzi, okazuje się, że nikt nie wie, gdzie podziała się Kate… A bez niej przecież nie mogą wrócić do domu…

Historia, którą opisała Kiki Thorpe, ściśle związana jest z Nibylandią, a sama autorka ma już na swoim koncie książeczki o wróżkach. Przygoda dzieci w Przystani Wróżek będzie dla czytelniczek cudowną opowieścią, zwłaszcza jeśli lubią one Dzwoneczka i inne wróżki.

str. 31 – “Jeśli chcecie zrozumieć, co poczuły dziewczynki, gdy pierwszy raz zobaczyły Przystań Elfów, spróbujcie sobie wyobrazić swój najcudowniejszy sen. Może było w nim mnóstwo słońca, grała piękna muzyka albo czuć było zapach kwitnących pomarańczy? Może znalazłyście ukryty skarb? A może w tym śnie wszystko było możliwe?”.

Poza zwiedzeniem pięknej krainy, jaką niewątpliwie jest Nibylandia, czytelniczki poznają moc przyjaźni, współpracy oraz dowiedzą się, czym jest szczerość i odpowiedzialność. Wyborów, jakich przyjdzie im dokonać, dokonywać musimy też w naszym życiu, choć dotyczą one oczywiście innych spraw i odmiennych sytuacji. Problemy, z jakimi borykają się bohaterki książki, również nam, realnym ludziom, nie są obce.

Autorka pisze prostym, zrozumiałym dla dzieci językiem, krótkimi i niezawiłymi zdaniami, dzięki czemu z odbiorem opowieści nie będą miały problemu nawet siedmiolatki. Również te, które czytają już same. Moja ośmioletnia córka jest chętna na lekturę kolejnych części serii, zwłaszcza że kilka wątków nie zostało tu jeszcze rozwiązanych. Ogólnie książka jej się podobała, a przygody dziewczynek uznała za interesujące i ciekawe, a muszę nadmienić, że nie jest ona jakąś zagorzałą fanką Dzwoneczka. Na pewno sięgniemy po inne książki autorki, by dowiedzieć się, jak historia czterech przyjaciółek się rozwinie i jak ich losy potoczą się dalej. “W mgnieniu oka” to pierwszy tom nowego cyklu książek Wydawnictwa Zielona Sowa. Następne części to: “Między światami”, “Szczęśliwy dmuchawiec” oraz “We mgle”.

str. 66 – “Tylko Kate leżała jeszcze przez dłuższy czas. Była zbyt podekscytowana, by zasnąć. Od zawsze marzyła skrycie, że kiedyś przydarzy jej się coś niezwykłego. Teraz wreszcie się to stało, więc nie chciała przegapić ani jednej chwili. Kiedy upewniła się, że pozostałe dziewczynki śpią, zdjęła kołdrę i zeszła z hamaka. Na paluszkach zakradła się do hamaków Bryłki i Dzwoneczka, które również spały. Cichutko rozchyliła gałęzie wierzby i wyszła na zewnątrz”.

Warto wspomnieć też o miłych dla oka ilustracjach autorstwa Jany Christie. Mniejsze i większe obrazki zdobią strony książki i choć nie są kolorowe, bardzo ładnie wtapiają się w akcję i córce bardzo się podobały.

Książeczkę polecam dziewczynkom w wieku od siedmiu lat, również do samodzielnego czytania. Książkowy pobyt w świecie pełnym magii i wróżek, na pewno im się spodoba i okaże się fascynującą przygodą.

Za książkę bardzo dziękuję Wydawnictwu Zielona Sowa.


*cytaty pochodzą z książki

Copyright © 2024. Powered by WordPress & Romangie Theme.