“Nelly Rapp i frankensteiniak” Martin Widmark

“Frankensteiniaki: Istoty wyglądające jak każdy przeciętny człowiek. Ale brakuje im połączenia między sercem a mózgiem i dlatego bywają całkowicie bezduszne”.

Pamiętacie Nelly, którą poznaliśmy już w książce “Nelly Rapp i Upiorna Akademia”? Otóż, w drugiej części cyklu, Nelly Rapp – świeżo upieczona agentka Upiornej Akademii – otrzymuje swoje pierwsze poważne zadanie. Ma śledzić pewnego człowieka, niejakiego Roberta Steena, którego agencja podejrzewa o bycie frankensteiniakiem. Nelly ma poszukać na to dowodów i o swoich ewentualnych odkryciach powiadomić agencję. Nasza agentka nr 10 musi być przy tym bardzo ostrożna, gdyż Robert Steen jest zupełnie bezduszny, a przy tym uwielbia ponoć zjadać zwierzątka domowe, w tym psy. Nelly musi się więc mieć na baczności i o wiele bardziej pilnować Londyna, swego psa basseta.

str. 38 – “Potem zakradłam się przez ogród.
Przeczołgałam się przez dziurę w płocie i schowałam za drzewem.
Londyn pytająco wytrzeszczał na mnie oczy, kiedy wyglądałam zza drzewa.
Ale był leniwy z natury, więc “Leżeć!” było jego ulubioną komendą.
Dlatego nadal leżał przed domem”.

W trakcie wypełniania swego zadania Nelly odkryje wiele sekretów, które skrywa Robert Steen. Ale czy rzeczywiście Steen jest frankensteiniakiem? Czy jest bezduszny i nie ma serca? Czy życie Londyna znajdzie się w niebezpieczeństwie? Jak Nelly poradzi sobie ze swoim pierwszym, poważnym, samodzielnym zadaniem, które nieoczekiwanie się komplikuje?

Druga książeczka z cyklu o Nelly kontynuuje perypetie dziewczynki, która właśnie ukończyła szkolenie w Upiornej Akademii i stała się pełnoprawną agentką. Pomysłowa i odważna właśnie wypełnia swoje pierwsze zlecenie. Humor – taki specjalnie skierowany do dzieci – a także specyficzny, który zrozumieją dorośli (choćby o bezduszności windykatorów), czynią z tej niedługiej książeczki zabawną opowieść do czytania razem z dzieckiem. Krótkie i nieskomplikowane zdania pomogą młodszym czytelnikom w czytaniu, a tych trochę starszych dodatkowo zmotywują i zachęcą do dalszej lektury. Nietuzinkowe pomysły, które stosuje autor, sprawią że dzieci wciągną się w historię od pierwszej strony i jednocześnie nabiorą chęci na kolejne książki.

Całości dopełniają rewelacyjne, humorystyczne ilustracje Christiny Alvner, ciut przerysowane, zabawne, wszystkie w odcieniach szarości. Jest ich tu dużo, więc śmiało można rzec, że to książeczka nie tylko do czytania, ale i do oglądania.

Nie zabrakło w powieści dreszczyku emocji, tak lubianego przez młodych czytelników. Niektóre sceny sprawiały, że moja ośmiolatka robiła okrągłe oczy.

str. 41 – “Robert Steen zauważył Londyna.
Londyn warczał coraz zajadlej.
Wtedy Robert Steen zrobił coś, co sprawiło, że aż podskoczyłam za drzewem.
On odwarknął!”.

Piękne wydanie, twarde okładki i ich fluorescencyjne elementy (duży tytuł oraz gwiazdki na grzbiecie), które świecą w ciemności, na pewno bardzo się dzieciom spodobają. A ponieważ książeczka ma raptem osiemdziesiąt stron, dużo obrazków i spory druk, nie zdąży się dzieciom znudzić. Czyta się ją lekko i szybko.

“Nelly Rapp i frankensteiniak” to lektura dla dzieci w wieku od siedmiu lat. Starsi czytelnicy też będą się przy niej dobrze bawić. Bardzo gorąco polecam, a sama czekam na kolejne przygody Nelly.

Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu Mamania.


*cytaty pochodzą z książki

 

Copyright © 2019. Powered by WordPress & Romangie Theme.