Tag Archives: Wydawnictwo Marginesy

“Podróż Cilki” Heather Morris

“Podróż Cilki” jest przedstawiana jako kontynuacja książki “Tatuażysta z Auschwitz”, jednak moim zdaniem jest to nie tyle kontynuacja, co po prostu osobna historia o bohaterce, którą poznaliśmy już w pierwszej książce. Nie znajdziemy tutaj dalszych losów Lalego Sokołowa, czyli tatuażysty z obozu.

Warto też na samym początku zaznaczyć, że nie jest to dokument. Podobnie jak “Tatuażysta z Auschwitz” jest to powieść oparta na pewnych zdarzeniach, które miały miejsce w latach czterdziestych i pięćdziesiątych ubiegłego wieku.

Cilka Klein to dziewczyna, którą Lale Sokołow poznał w Auschwitz-Birkenau i której zawdzięczał życie. Jego ukochana, Gita, była przyjaciółką Cilki. Nie jestem pewna, czy mężczyzna tak do końca zdawał sobie sprawę z tego, jak wiele poświęciła Cecilia, by ocalić ich dwoje…

Historia Cilki rozpoczyna się w chwili wyzwolenia Auschwitz przez Armię Czerwoną. Powinien być to jeden z najszczęśliwszych dni w życiu dziewiętnastoletniej dziewczyny. Bo czy po latach spędzonych w obozie koncentracyjnym, w nieludzkich warunkach, w zimnie, głodzie i upodleniu, może przydarzyć jej się coś jeszcze gorszego? Niestety nie jest to koniec gehenny Cilki. Za domniemaną kolaborację z wrogiem dziewczyna zostaje skazana na piętnaście lat ciężkich robót w radzieckim łagrze.

str. 13 – “- Skoro znacie tyle języków, to mamy podstawy sądzić że przyjechaliście tu szpiegować i sprzedawać informacje obcym siłom”.

Załamana i zrozpaczona Cilka wyrusza w kolejną długą, morderczą podróż w bydlęcym wagonie na daleką Syberię. Nie może w to uwierzyć… Tyle lat męki i czekania na wolność…

str. 14 – “Pewnego dnia zabierają ją. Omdlewającej z głodu i wyczerpanej brakiem snu dziewczynie wydaje się, że postacie strażników, ściany i podłogi są przezroczyste, jak we śnie”.

Gułag w Workucie znajduje się pod kołem podbiegunowym. Chłód panujący tu na co dzień jest nie do zniesienia, latem z kolei wszystkim dokuczają białe noce.

Cilka ponownie trafia do brudnego baraku wraz z innymi, dziewiętnastoma kobietami. Jej walka o przetrwanie rozpoczyna się na nowo. Odrobina szczęścia sprawia, że dziewczyna zaczyna pracować w obozowym lazarecie jako pielęgniarka. Dzięki temu może trochę lepiej zjeść, ogrzać się i uniknąć ciężkiej pracy przy ładowaniu węgla.

str. 110 – “Dni wloką się niemiłosiernie, noce są coraz dłuższe i ciemniejsze. Temperatura nieustannie spada, a Cilka z trudem wierzy, że może być tak zimno. Pracuje w lazarecie i walczy z ciągłym poczuciem winy – sumienie uspokaja, przemycając żywność dla współlokatorek z baraku. Przynosi im chleb, warzywa, margarynę. Prawdziwą herbatę(…)”.

Niełatwo przetrwać w gułagu, ale Cilka jest twarda. Na jak długo jednak starczy jej sił? Każdego dnia dzieje się coś, co odbiera ludziom nadzieję i hart ducha. Strażnicy rzadko kiedy okazują litość, władza daje im złudne poczucie wyższości nad innymi.

Strach, obawa o jutro, o przyszłość, o własne życie, lęk przed strażnikami – to codzienność kobiet z baraku Cilki. Piętnaście lat wydaje się być terminem tak odległym, że aż niemożliwym do wyobrażenia. Piętnaście lat w gułagu to niemal wieczność…

“Podróż Cilki” to poruszająca historia o chęci przeżycia, odwadze i niezwykłej wręcz woli walki o teraźniejszość. O przyszłości się tu nie myśli. Przyszłość jest wielką niewiadomą.

Zaskakujące jest to, jak człowiek przystosowuje się do warunków, w jakich przychodzi mu żyć. Kobiety z baraku próbują nadać przytulności miejscu, w którym przebywają, haftują serwetki, choć zdobycie nici wymaga wyprucia jej z prześcieradła. Te, które potrafią, szydełkują. Z trudem zdobyte drobiazgi pozostają w baraku tylko dlatego, że strażniczka zostaje przekupiona dodatkowymi porcjami jedzenia i przymyka oko na osobiste bibeloty. Bo też kobietom nie wolno mieć niczego swojego, a za schowanie czegoś pod materac grozi ciężka kara ciemnicy.

Książka została napisana w czasie teraźniejszym, idealnym dla tej tematyki i w trzeciej osobie. Znaczna większość akcji rozgrywa się w gułagu w Workucie, co jakiś czas wydarzenia przeplatane są zdarzeniami z przeszłości Cilki, z jej rodzinnego domu oraz z obozu koncentracyjnego.

Ile może znieść człowiek, któremu zaczyna brakować nadziei? Co stanie się z takim człowiekiem, który pogrąża się w apatii i nicości? Czy taki ktoś znajdzie jeszcze cel do działania? Do życia?

Czy Cilka przetrwa kolejne więzienie? Jak potoczą się jej losy? Warto dowiedzieć się samemu i przeczytać książkę Heather Morris. Jest to bardzo dobrze napisana powieść dokumentalizowana, wciągnie każdego, kto lubi czytać powieści o tej tematyce, bardzo gorąco polecam.

Za książkę ogromnie dziękuję Wydawnictwu Marginesy.

*cytaty pochodzą z książki

“Pielęgniarki” Christie Watson

“Pielęgniarka odgrywa jedyną w swoim rodzaju rolę; wspiera człowieka, chorego czy zdrowego, w wykonywaniu tych czynności sprzyjających zdrowiu bądź zdrowieniu (lub spokojnej śmierci), które wykonywałby samodzielnie, gdyby miał niezbędną siłę, wolę lub wiedzę”.
Virginia Henderson

Ogromnie lubię tego rodzaju powieści dokumentalne, które rozgrywają się w świecie medycznym, więc gdy tylko tę książkę zobaczyłam, wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Kilka podobnych książek już za mną: byli lekarze, ginekolodzy, była położna, a teraz przyszedł czas na pielęgniarki.

Bohaterka i zarówno autorka, Christie Watson, przepracowała w zawodzie pielęgniarki dwadzieścia lat. Poznała cienie i blaski zawodu, o którym większość ludzi wcale nie myśli jako o wybitnie ciężkim. Pracowała z małymi dziećmi, z ludźmi umierającymi na raka, z cierpiącymi na izbie przyjęć, z tymi z ostrego dyżuru i innymi, którzy potrzebowali jej pomocy. I jedno, co najmocniej przebija się z jej słów, to fakt, iż bycie pielęgniarką, to wcale nie jest zawód, to służba. Służba dla tych wszystkich, którzy w chorobie i cierpieniu, nadal zasługują na poszanowanie i godność.

Powieść ta to zapis doświadczeń i przeżyć pielęgniarki, która po szkole zaczyna pracę w szpitalu i która nagle dostrzega, że nauka w szkole nie przygotowała jej na wiele sytuacji, z którymi ma teraz do czynienia. I w takich chwilach okazuje się nagle, że doświadczenie starszych koleżanek po fachu, jest nie do zastąpienia i że jeden dzień spędzony w towarzystwie takiej koleżanki i obserwowanie jej pracy, jest o wiele cenniejsze niż rok w szkole pielęgniarskiej. To pierwsza nauka, jaką wyniesie Christie ze szpitala.

“Nie ma wątpliwości, że cała nasza wiedza zaczyna się od doświadczenia”.
Immanuel Kant

Książka pisana jest w formie pamiętnika, więc w bardzo łatwy i oczywisty sposób identyfikujemy się z autorką, a to, co opisuje, jest dla nas przejrzyste i nieskomplikowane. Wiele miejsca poświęciła Christie Watson opisom kolejnych oddziałów, na których przyszło jej pracować oraz pacjentom, którzy z różnych powodów zapadli jej w pamięć. A są to zarówno noworodki, które z całych sił walczą, by zostać na tym świecie, jak i ludzie dorośli, dotknięci demencją. Ci drudzy nie mają często świadomości, co się wokół nich dzieje, że potrzebują skorzystać z toalety, że przebywają w szpitalu, że wokół kręcą się pielęgniarki. Mylą ich imiona, mylą miejsca… Rolą pielęgniarki jest nie tylko nieść pomoc medyczną, wykazywać się ogromną cierpliwością, ale i ulżyć pacjentowi w cierpieniu – zarówno tym fizycznym, jak i psychicznym: uspokoić, podarować uśmiech…

Nasza bohaterka to osoba bardzo wrażliwa i bardzo czuła na ludzkie cierpienie, nie potrafi przejść obojętnie obok bólu i smutku. Stara się nieść pomoc nawet wówczas, kiedy nie jest pewna, czy jest w stanie ulżyć pacjentowi. Wielokrotnie nie tylko podaje leki, ale po prostu spędza z drugim człowiekiem czas, rozmawia z nim, trzyma za rękę, a czasem zwyczajnie milczy, dotrzymując mu towarzystwa. Bywa przecież, że samo przebywanie z tym drugim człowiekiem, może przynieść mu największą ulgę. Wsparcie, poszanowanie, obecność, trochę ciepła – to są rzeczy niezastąpione. Do tego możemy dodać dyskrecję, empatię, cierpliwość, życzliwość i mamy pielęgniarkę z książki Watson.

str. 197 – “Ochrona godności w obliczu choroby to jeden z największych darów, jakie można otrzymać od pielęgniarki”.

Zaletą historii Christie jest to, że niczego ona tutaj nie koloryzuje i przedstawia wydarzenia takimi, jakimi one w rzeczywistości były. Praca w szpitalu to nie bajka, to bardzo ciężka praca, zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Autorka mówi, że każda pielęgniarka prędzej czy później, będzie odczuwała dolegliwości ze strony kręgosłupa. Pielęgniarki dużo dźwigają, nie każdy pacjent jest w stanie sam się poprawić, obrócić, umyć. To, czego zrobić nie może samodzielnie, robią za niego i dla niego pielęgniarki, a to oczywiście odbija się później na ich zdrowiu, bo nierzadko przekładają zdrowie pacjenta nad własne.

Tak więc szpital to plac boju. O pacjenta. O człowieka. O komfort. O życie.

Jest wielka euforia, kiedy się udaje i wielki smutek, kiedy życie przegrywa ze śmiercią. Skąd w takich chwilach czerpie siły pielęgniarka? Z tych drobnych momentów, gdy uda się przywołać uśmiech na usta umierającej kobiety, gdy maleńki wcześniak po raz pierwszy samodzielnie odetchnie, kiedy uda się podarować kolejnemu pacjentowi spokój, ukojenie, kiedy w bólu podziałają leki.

Czasem psychika nie daje rady i pojawiają się łzy: zwątpienia, rozpaczy, bezsilności, kiedy już niczego nie da się zrobić. Bohaterka pokazuje nam siłę empatii, nikogo nie ocenia, każdy pacjent – każdy człowiek – jest dla niej równy. Nie ma lepszych i gorszych, bogatszych i biedniejszych, każdy zasługuje na równe traktowanie i podobnie równą pomoc.

I w trakcie lektury nasuwa się pytanie: czy przypadkiem to nie właśnie wrażliwość danej kobiety (lub mężczyzny, bo przecież w świecie medycznym jest również sporo pielęgniarzy), nie jest tą cechą najbardziej określającą predyspozycje do zawodu? Kim byłaby pielęgniarka bez swojej wrodzonej wrażliwości? Czy byłaby w stanie nieść bez niej pomoc pacjentom? Zwłaszcza tę wspierającą, psychiczną, tę szczególną, która tak bardzo wymaga empatii? Można polemizować, ale według mnie jest to po prostu niemożliwe.

“Pielęgniarki” to okazja, by podejrzeć zaplecze bardzo wymagającego i mocno wyczerpującego zawodu. Warto przeczytać, by poznać cechy dobrej pielęgniarki, by przekonać się, ile wyrzeczeń i pracy wymaga od niej pojedynczy dyżur na oddziale. I jak wiele z tego, co przeżywa w pracy, przynosi potem do domu, bo od pewnych przeżyć nie da się tak po prostu odżegnać. Czasami nie udaje się zapomnieć.

Żeby nie było tak bardzo kolorowo, to moim zdaniem chwilami książka zbyt mocno się dłużyła, ale być może wynika to z terminów medycznych albo chwilowego zapomnienia autorki chcącej przytoczyć wszystko jak najbardziej szczegółowo. Nie jest to jednak jakaś znacząca wada i być może inni znajdą w tych opisach, które mnie nie bardzo przypadły do gustu, coś interesującego.

Generalnie bardzo gorąco książkę polecam, to dobra lektura, wartościowa historia i ciekawe postaci. Jeśli lubicie medyczne dokumenty, to jest to książka właśnie dla Was.

Za książkę bardzo dziękuję portalowi CzytamPierwszy.

 


*cytaty pochodzą z książki

Copyright © 2020. Powered by WordPress & Romangie Theme.