Tag Archives: Dokument

“Pielęgniarki” Christie Watson

“Pielęgniarka odgrywa jedyną w swoim rodzaju rolę; wspiera człowieka, chorego czy zdrowego, w wykonywaniu tych czynności sprzyjających zdrowiu bądź zdrowieniu (lub spokojnej śmierci), które wykonywałby samodzielnie, gdyby miał niezbędną siłę, wolę lub wiedzę”.
Virginia Henderson

Ogromnie lubię tego rodzaju powieści dokumentalne, które rozgrywają się w świecie medycznym, więc gdy tylko tę książkę zobaczyłam, wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Kilka podobnych książek już za mną: byli lekarze, ginekolodzy, była położna, a teraz przyszedł czas na pielęgniarki.

Bohaterka i zarówno autorka, Christie Watson, przepracowała w zawodzie pielęgniarki dwadzieścia lat. Poznała cienie i blaski zawodu, o którym większość ludzi wcale nie myśli jako o wybitnie ciężkim. Pracowała z małymi dziećmi, z ludźmi umierającymi na raka, z cierpiącymi na izbie przyjęć, z tymi z ostrego dyżuru i innymi, którzy potrzebowali jej pomocy. I jedno, co najmocniej przebija się z jej słów, to fakt, iż bycie pielęgniarką, to wcale nie jest zawód, to służba. Służba dla tych wszystkich, którzy w chorobie i cierpieniu, nadal zasługują na poszanowanie i godność.

Powieść ta to zapis doświadczeń i przeżyć pielęgniarki, która po szkole zaczyna pracę w szpitalu i która nagle dostrzega, że nauka w szkole nie przygotowała jej na wiele sytuacji, z którymi ma teraz do czynienia. I w takich chwilach okazuje się nagle, że doświadczenie starszych koleżanek po fachu, jest nie do zastąpienia i że jeden dzień spędzony w towarzystwie takiej koleżanki i obserwowanie jej pracy, jest o wiele cenniejsze niż rok w szkole pielęgniarskiej. To pierwsza nauka, jaką wyniesie Christie ze szpitala.

“Nie ma wątpliwości, że cała nasza wiedza zaczyna się od doświadczenia”.
Immanuel Kant

Książka pisana jest w formie pamiętnika, więc w bardzo łatwy i oczywisty sposób identyfikujemy się z autorką, a to, co opisuje, jest dla nas przejrzyste i nieskomplikowane. Wiele miejsca poświęciła Christie Watson opisom kolejnych oddziałów, na których przyszło jej pracować oraz pacjentom, którzy z różnych powodów zapadli jej w pamięć. A są to zarówno noworodki, które z całych sił walczą, by zostać na tym świecie, jak i ludzie dorośli, dotknięci demencją. Ci drudzy nie mają często świadomości, co się wokół nich dzieje, że potrzebują skorzystać z toalety, że przebywają w szpitalu, że wokół kręcą się pielęgniarki. Mylą ich imiona, mylą miejsca… Rolą pielęgniarki jest nie tylko nieść pomoc medyczną, wykazywać się ogromną cierpliwością, ale i ulżyć pacjentowi w cierpieniu – zarówno tym fizycznym, jak i psychicznym: uspokoić, podarować uśmiech…

Nasza bohaterka to osoba bardzo wrażliwa i bardzo czuła na ludzkie cierpienie, nie potrafi przejść obojętnie obok bólu i smutku. Stara się nieść pomoc nawet wówczas, kiedy nie jest pewna, czy jest w stanie ulżyć pacjentowi. Wielokrotnie nie tylko podaje leki, ale po prostu spędza z drugim człowiekiem czas, rozmawia z nim, trzyma za rękę, a czasem zwyczajnie milczy, dotrzymując mu towarzystwa. Bywa przecież, że samo przebywanie z tym drugim człowiekiem, może przynieść mu największą ulgę. Wsparcie, poszanowanie, obecność, trochę ciepła – to są rzeczy niezastąpione. Do tego możemy dodać dyskrecję, empatię, cierpliwość, życzliwość i mamy pielęgniarkę z książki Watson.

str. 197 – “Ochrona godności w obliczu choroby to jeden z największych darów, jakie można otrzymać od pielęgniarki”.

Zaletą historii Christie jest to, że niczego ona tutaj nie koloryzuje i przedstawia wydarzenia takimi, jakimi one w rzeczywistości były. Praca w szpitalu to nie bajka, to bardzo ciężka praca, zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Autorka mówi, że każda pielęgniarka prędzej czy później, będzie odczuwała dolegliwości ze strony kręgosłupa. Pielęgniarki dużo dźwigają, nie każdy pacjent jest w stanie sam się poprawić, obrócić, umyć. To, czego zrobić nie może samodzielnie, robią za niego i dla niego pielęgniarki, a to oczywiście odbija się później na ich zdrowiu, bo nierzadko przekładają zdrowie pacjenta nad własne.

Tak więc szpital to plac boju. O pacjenta. O człowieka. O komfort. O życie.

Jest wielka euforia, kiedy się udaje i wielki smutek, kiedy życie przegrywa ze śmiercią. Skąd w takich chwilach czerpie siły pielęgniarka? Z tych drobnych momentów, gdy uda się przywołać uśmiech na usta umierającej kobiety, gdy maleńki wcześniak po raz pierwszy samodzielnie odetchnie, kiedy uda się podarować kolejnemu pacjentowi spokój, ukojenie, kiedy w bólu podziałają leki.

Czasem psychika nie daje rady i pojawiają się łzy: zwątpienia, rozpaczy, bezsilności, kiedy już niczego nie da się zrobić. Bohaterka pokazuje nam siłę empatii, nikogo nie ocenia, każdy pacjent – każdy człowiek – jest dla niej równy. Nie ma lepszych i gorszych, bogatszych i biedniejszych, każdy zasługuje na równe traktowanie i podobnie równą pomoc.

I w trakcie lektury nasuwa się pytanie: czy przypadkiem to nie właśnie wrażliwość danej kobiety (lub mężczyzny, bo przecież w świecie medycznym jest również sporo pielęgniarzy), nie jest tą cechą najbardziej określającą predyspozycje do zawodu? Kim byłaby pielęgniarka bez swojej wrodzonej wrażliwości? Czy byłaby w stanie nieść bez niej pomoc pacjentom? Zwłaszcza tę wspierającą, psychiczną, tę szczególną, która tak bardzo wymaga empatii? Można polemizować, ale według mnie jest to po prostu niemożliwe.

“Pielęgniarki” to okazja, by podejrzeć zaplecze bardzo wymagającego i mocno wyczerpującego zawodu. Warto przeczytać, by poznać cechy dobrej pielęgniarki, by przekonać się, ile wyrzeczeń i pracy wymaga od niej pojedynczy dyżur na oddziale. I jak wiele z tego, co przeżywa w pracy, przynosi potem do domu, bo od pewnych przeżyć nie da się tak po prostu odżegnać. Czasami nie udaje się zapomnieć.

Żeby nie było tak bardzo kolorowo, to moim zdaniem chwilami książka zbyt mocno się dłużyła, ale być może wynika to z terminów medycznych albo chwilowego zapomnienia autorki chcącej przytoczyć wszystko jak najbardziej szczegółowo. Nie jest to jednak jakaś znacząca wada i być może inni znajdą w tych opisach, które mnie nie bardzo przypadły do gustu, coś interesującego.

Generalnie bardzo gorąco książkę polecam, to dobra lektura, wartościowa historia i ciekawe postaci. Jeśli lubicie medyczne dokumenty, to jest to książka właśnie dla Was.

Za książkę bardzo dziękuję portalowi CzytamPierwszy.

 


*cytaty pochodzą z książki

“Zadziwiające Miasta Minecraft” Kristen Kearney i Yazur Strovoz

Nie wiem, czy w dzisiejszych czasach jest na świecie ktoś, kto przynajmniej choćby nie słyszał gdzieś, kiedyś, o Minecrafcie. Jeśli są tacy ludzie, to pewnie nieliczni. Ci, co słyszeli, orientują się, że chodzi o grę. Większość z tych natomiast wie, że owa gra opiera się na budowaniu z bloków oraz przetrwaniu. Reszta ludzi gra w Minecrafta.

Osobiście zetknęłam się z grą jakoś przed trzema laty, kiedy to zainteresowała się nią moja córka. Budowała i budowała. Wszystko: od małych domków i miasteczek, aż po bardziej skomplikowane formy, na gigantycznych smokach kończąc. Sama gra, zrzeszająca dziesiątki milionów graczy, jest ewenementem na skalę światową. A ponieważ i ja się wciągnęłam w jej świat do tego stopnia, że sama tworzę teraz mapy przygodowe dla córki, nie mogłam obojętnie przejść obok magazynów i książek o Minecrafcie.

“Zadziwiające Miasta Minecraft” to jedna z tych propozycji, do których warto zajrzeć, by przekonać się, jak niezwykłe budowle może wyczarować gracz z sześciennych bloków. Bogato ilustrowana, ciekawie opisana i opatrzona bajecznym wstępem irlandzkiego pisarza Juliana Gougha (autora Poematu Kresu), jest ona niezwykle apetycznym kąskiem dla każdego miłośnika gry.

str. 9 – “Autor trybu kreatywnego Minecraft, Notch, stwierdził: “Nie znam tajemnicy ludzkich serc. Ale zapewne jesteś człowiekiem, ufam, że nim jesteś. W takim razie idź i zbuduj to, co kryje się w ludzkich sercach”.

Książka zebrała w sobie jedne z najokazalszych budowli, jakie powstały w świecie gry i podzieliła je na cztery kategorie: Miejskie Metropolie, Fantastyczne Królestwa, Strefy Futurystyczne i Krainy Historyczne. Każda opisana budowla czy miasteczko, zawiera autora projektu, podaje czas budowy oraz jej szczegóły, a także stronę internetową, na której możemy znaleźć więcej informacji. Największym i najważniejszym smaczkiem każdego rozdziału są wskazówki dla graczy i budowniczych od samych autorów kolejnych projektów. Piszą oni i doradzają, jak podjąć się budowy własnych pomysłów, od prostej latarni ulicznej i dach miejskiego domu, aż po epickie kopuły Adamantis czy tunel metra z wszelkimi jego szczegółami. Znaczną większość książki stanowią zdjęcia (zrzuty ekranów) konkretnych projektów, ogromne wrażenie wywołują podawane przy budowlach czasy budowania każdego z nich liczone w tygodniach, miesiącach i nierzadko latach. Znajdziemy tu miasta Minecraft, które są wyłącznie wytworem wyobraźni ich architektów i nie mają odwzorowania w świecie rzeczywistym. Są jednak również takie, których projekty zostały oparte na prawdziwych, realnych budowlach, jak choćby Infinite Loop, siedziba firmy Apple, Katedra Lem czy autobusy, średniowieczne domy lub replika Turning Torso, najwyższego drapacza chmur w Szwecji.

Książka “Zadziwiające Miasta Minecraft” została wydana na ciężkim, kredowym papierze i wygląda bardzo elegancko. Przyjemnie jest wziąć ją do rąk i przeglądać. Kierowana głównie do młodzieży i dorosłych, zaciekawi również młodszych graczy, którzy na pewno bardzo chętnie pooglądają screeny z gry i minecraftowe budowle. To piękne wydanie będzie idealne również w postaci upominku dla fana gry. Jest to jedna z tych pozycji, do których można wracać w nieskończoność i w każdym projekcie odkrywać coraz to nowe szczegóły i wskazówki. Będzie też cudowną książką do poszukiwania ogromu inspiracji dla każdego minecraftowego budowniczego. Także takiego, który głównie grywa w trybie survival.

Żeby nie było idealnie, znalazłam w książce kilka uchybień, które dla niedoświadczonego gracza nie będą miały raczej znaczenia, zaś kogoś, kto spędził w minecraftowym świecie wiele godzin, mogą nieco kłuć w oczy. Sądzę, że jest to kwestia tłumaczenia i być może tłumacz nie zna gry, ale nazwanie Kresu Krańcem, a Smoka Kresu – analogicznie – Smokiem Krańca, wywoła zdumienie (a może i nierzadko wręcz oburzenie) każdego zaprawionego w bojach gracza Minecrafta. Zwłaszcza takich, którzy już w Kresie byli (często niejednokrotnie) i smoka pokonali, zdobywając jedyne w swoim rodzaju trofeum. Podobnie mamy tu “znak” zamiast “tabliczki”, “ramkę” zamiast “obrazu” (nie wiem wobec tego, jak by nazwano “ramkę na przedmiot”) i “żużel” w miejsce “żwiru”. W jednym zdaniu znalazłam też mały błąd ortograficzny, który zapewne umknął gdzieś korekcie.

Generalnie jest to książka, którą gorąco polecam każdemu graczowi fascynującemu się Minecraftem i jego światem. Ale nawet tym, którzy nie mają pojęcia, czym jest ta gra i tym, którzy coś tam wiedzą, ale kompletnie nie rozumieją jej fenomenu, również polecam pooglądać “Zadziwiające Miasta Minecraft”. Sami zobaczcie, jak fantastyczne budowle wyczarowują najlepsi projektanci i gracze. Bo jest to po prostu gra, której możliwości są wręcz niczym nieograniczone, a jedyne, co może tu budowniczego ograniczyć, to tylko jego własna wyobraźnia. Zwłaszcza, że sam Minecraft jest zadziwiający w swojej – jakże idealnej – prostocie.

str. 9 – “W świecie Minecraft poruszamy się wśród platońskich idei. Owce stanowią ideę owiec, a góry ideę gór. Szczegóły i detale uzupełnia nasza wyobraźnia. Minecraft jest pod wieloma względami światem filozoficznym, w którym wszystko zredukowane zostało do idei, do najprostszej z możliwych form”.

Za książkę bardzo dziękuję Wydawnictwu Zielona Sowa.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Copyright © 2019. Powered by WordPress & Romangie Theme.