“Krucyfiks” Chris Carter

Thriller to zdecydowanie mój ulubiony gatunek literacki. Rzadko jednak zdarza mi się natrafić na taką książkę, od której ciężko byłoby mi się oderwać pomimo dreszczy, jakie wywołuje akcja. “Krucyfiks” jest właśnie taki.

Książkę kupiłam już dawno, ale były inne w kolejce i musiała ona swoje odczekać. Czekała długo, ale gdy wreszcie zaczęłam ją czytać, skończenie jej zajęło mi dwie noce. Noce, podczas których zastanawiałam się czy w ogóle pójdę spać…

Robert Hunter, detektyw wydziału zabójstw w Los Angeles, dostaje właśnie nowego partnera – Carlosa Garcię, z którym prowadzi sprawę brutalnego morderstwa. Ofiarą jest młoda kobieta, którą zabójca żywcem obdarł ze skóry. Na karku ofiary Hunter znajduje wycięty podwójny krucyfiks, co sprawia, że krew krzepnie mu w żyłach. Ta sprawa i sposób działania zabójcy do złudzenia przypominają mu morderstwa sprzed paru lat, nad którymi pracował. Krucyfiks – bo tak nazwano wówczas mordercę, wycinał na ciałach ofiar identyczne symbole. Policja go wówczas ujęła i został on stracony. Kto więc morduje dzisiaj? Czy ten, który pojawił się po paru latach, to naśladowca Krycyfiksa czy też zabójca wrócił zza grobu?

str. 40 – “Kiedy strumień światła latarki padł na jej odsłoniętą szyję, przez głowę Huntera przeleciało tornado znaków zapytania. Blady jak ściana, patrzył na jej kark z niedowierzaniem.
Garcia niewiele mógł dojrzeć z miejsca, w którym stał, ale przeraził go sam wyraz oczu Huntera. Nieważne, co zobaczył, ważne że strach malujący się na jego twarzy przyprawiał o dreszcze”.

Hunter wraz z Garcią prowadzą szeroko zakrojone śledztwo, odkrywając pewne fakty z przeszłości skazanego Krucyfiksa i usiłując doszukać się jakichś śladów, odnajdują coś, co rzuca mroczny cień na ówczesne dochodzenie. Dzisiejsze śledztwo też wcale nie jest łatwe, ponieważ morderca bardzo dokładnie sprząta miejsca zbrodni, nie zostawia po sobie żadnych, najmniejszych nawet, śladów – prawdopodobnie działa w rękawiczkach. Nikt też nie potrafi podać jego rysopisu. Żadna z osób, które zaatakował, nie przeżyła.

Robert Hunter widział już wiele okropieństw, mnóstwo cierpienia i do tej pory sądził, że niewiele rzeczy może go poruszyć. Jednak brutalność i bezwzględność, z jaką działa morderca, przeraża nawet jego.

str. 213 – “Wszystkie latarki skierowano na leżącego bezwładnie na przednim siedzeniu mężczyznę. Oczy miał zamknięte, głowę wciśniętą w zagłówek, na wpół otwarte usta i wargi w kolorze ciemnej purpury. Z oczy, niczym łzy, płynęły po policzkach krople krwi. Nie miał koszuli, a całe jego ciało pokrywały krwiaki”.

Wygląda na to, że pomimo kolejnego zabójstwa, policja nie zbliżyła się do ujęcia sprawcy nawet na krok. Sfrustrowany Hunter odczuwa głównie złość. Złość na siebie samego, na swoją bezradność i na brak jakichkolwiek sposobów na to, by zdemaskować mordercę. Cierpi na bezsenność, twierdząc że otrzymał ją wraz z pracą.

Jego nowy partner, Carlos Garcia, dopiero zaczyna swoją karierę w wydziale zabójstw. Policjanci dobrze się ze sobą dogadują, więc siłą rzeczy również dobrze im się współpracuje. Ze względu na specjalny status sprawy i podejrzenie, iż zbrodni dokonuje naśladowca Krucyfiksa, detektywi otrzymują do swojej dyspozycji osobne biuro, w którym pracują, a efektami dochodzenia dzielą się wyłącznie ze swoim szefem.

Powieść trzyma w napięciu od pierwszych słów. Akcja rozpoczyna się trupem, a potem jest jeszcze bardziej mrocznie i niebezpiecznie. Obrazowe opisy, jakimi posługuje się autor oraz skomplikowana intryga wciągają bez reszty. Równolegle ze śledztwem, w powieści toczy się też prywatne życie detektywów, głównie uczestniczymy w życiu Roberta Huntera. Sceny prywatne są bardzo umiejętnie wplecione w akcję powieści, wszystko dzieje się naturalnie i w sposób zupełnie niewymuszony. Osobiście podobało mi się zaglądanie w prywatne życie bohaterów – dzięki temu mocniej się do nich przywiązujemy, lepiej ich poznajemy, no i bardziej się o nich martwimy, gdy przyjdzie im stanąć oko w oko z psychopatycznym mordercą. Bardzo polubiłam detektywa Huntera. Geniusz, który wszystkie szkoły ukończył przed czasem i z wyróżnieniami, którego pracę dyplomową FBI włączyła do listy lektur obowiązkowych dla przyszłych agentów. Sprawny fizycznie, inteligentny, dowcipny, jednocześnie bezkompromisowy i bez reszty oddany swojej pracy. Wszystkie te cechy czynią z niego doskonałego detektywa, jednego z najlepszych w wydziale.

“Krucyfiks” to pierwsza książka z cyklu o detektywie Hunterze i jednocześnie debiut autora. Jeśli reszta książek Chrisa Cartera jest utrzymana na podobnym poziomie, to już się ogromnie cieszę na myśl o lekturze. Zwłaszcza że drugi tom pt.: “Egzekutor” już czeka na mnie na półce.

Intryga w “Krucyfiksie” to przemyślana i dobrze poprowadzona historia o wielu wątkach i choć na końcu wszystko wydało mi się nagle takie logiczne i proste, to w trakcie lektury nawet przez myśl mi nie przeszło, że mordercą jest właśnie ta osoba, a nie jakaś inna. Nie wiem czy to dlatego, że mordercą okazał się ktoś, kto wydawał mi się zupełnie poza wszelkim podejrzeniem czy też raczej dlatego, że autor zrobił wszystko, by czytelnik zbyt szybko nie odkrył prawdy. Od książki nie można się oderwać. Najchętniej bym ją czytała w każdej – dosłownie: każdej – wolnej chwili, jaką tylko miałam, ale ponieważ było to niemożliwe, zarwałam dla niej dwie noce. Nawet kiedy ją odkładałam, myślami ciągle krążyłam w jej pobliżu i nie mogłam się doczekać, kiedy znowu do niej wrócę.

Lekkie pióro autora, prosty, potoczny język i krótkie rozdziały, sprawiają że powieść czyta się błyskawicznie i łatwo. Znalazłam tutaj to szczególne napięcie i mroczny klimat, którego szukam w książkach od czasu gdy przeczytałam “Chirurga” Tess Gerritsen i “Cięcie” Veita Etzolda. To bardzo dobry thriller, z psychopatycznym seryjnym mordercą, nieuchwytnym, okrutnym, nie znającym litości i nie mającym żadnych, najmniejszych nawet, wyrzutów sumienia. W paru słowach: jest to kawał dobrej, mocnej lektury. Bardzo ciekawej, wciągającej, zachęcającej do sięgnięcia po dalsze książki z cyklu.

str. 378 – “Wiedzieli, że każdy kolejny bezowocny dzień przybliża ich do chwili, gdy otrzymają kolejny telefon – a ten oznaczać będzie następną ofiarę. Wszyscy, z komendantem włącznie, zaczynali tracić cierpliwość (…). Ciężar śledztwa zaczynał ich powoli przygniatać”.

Chris Carter to autor o bardzo przebiegłym umyśle, pcha czytelnika w labirynt domysłów, podsuwa przeróżne tropy, podrzuca wskazówki. Gra, jaką prowadzi z Hunterem zabójca, staje się również udziałem czytelnika. I nie jest to wcale łatwa gra, bo tropy, na które natrafiamy, prowadzą w ślepe uliczki lub każą nam wysnuwać wnioski, które zdają się nam zwyczajnie bezsensowne. Nie we wszystko powinniśmy wierzyć, zwłaszcza że nie wszystko jest takie, na jakie wygląda.

“Krucyfiks” to mroczny thriller dla każdego fana tego gatunku. To książka, która pochłonie Was bez reszty, powieść, która nie pozwoli Wam iść spać bez przeczytania choćby jednego rozdziału. Bardzo gorąco polecam.

*cytaty pochodzą z książki

Copyright © 2019. Powered by WordPress & Romangie Theme.