“Goniąc cienie” to nie jest kryminał

Kiedy wypełniałam ankietę autorską na potrzeby wydawnictwa, opisałam “Goniąc cienie” jako powieść sensacyjną z nutą romansu. Nie jest to zbyt precyzyjne stwierdzenie, ale chyba pasowało najbardziej. I cóż… Zastanawiam się teraz, po co było właściwie podawać tę informację, skoro nie została nigdy i nigdzie wykorzystana. Ani przez wydawnictwo, ani przez patronów (o patronach napiszę osobno).

Na stronie wydawnictwa nie ma w ogóle podanego gatunku książki, więc nie bardzo wiem, na jakiej zasadzie księgarnie określają jej gatunek – domyślają się? Pytają, tak jakoś, kątem? Opis na stronie wydawcy to blurb, który napisałam sama, ze wsparciem pani z wydawnictwa i nie ma tam słowa o tym, by książka była kryminałem. Bo też ja sama nigdy bym tak tej książki nie określiła. Żadnej swojej książki, zarówno tych, które się ukazały, jak i tych, które dopiero być może się ukażą.

I tak np.: księgarnia Gandalf podaje, że książka jest “sensacją, kryminałem, gat. detektywistycznym” (http://www.gandalf.com.pl/b/goniac-cienie/). Jak sądzę, z opisu na okładce wynikło, że bohater jest detektywem, więc siłą rzeczy książka musi być powieścią detektywistyczną. Otóż, wcale nie. Z sensacją mogę się jeszcze zgodzić. Z kryminałem już zupełnie i kategorycznie nie.

Powinnam głośno wszędzie sprostować: “Goniąc cienie” to nie jest KRYMINAŁ!

Kryminał to np.: “Wielka czwórka” i “Niedziela na wsi” Agathy Christie. To “Cichym ścigałam go lotem” Joe’ego Alexa (jedna z moich ukochanych książek), to “Będę zamordowana” Kazimierza Korkozowicza, czy “Wszystko czerwone” Joanny Chmielewskiej, a z tych nowszych choćby “Wołanie kukułki” Roberta Galbraitha. Klasyczny kryminał to zbrodnia, dochodzenie, przesłuchania, śledztwo i spektakularne rozwiązanie sprawy przez detektywa. Nie inaczej.

W mojej książce nie ma nawet zbrodni. No, owszem, pojawia się trup, gdzieś tam nawet na początku, ale nie ma typowego śledztwa, nie ma dociekania, dlaczego i kto, bo i dla akcji powieści mało właściwie jest istotne, kto i dlaczego zabił. Bliżej książce do powieści sensacyjnej, niż do kryminału i ja też nigdy nie aspirowałam do tego szlachetnego, klasycznego gatunku, który – tak między nami – uwielbiam i chętnie po niego sięgam.

I może gdyby księgarnie podawały skrupulatnie gatunek powieści w sklepach internetowych, a wydawcy pilnowaliby tego również u siebie, to wiele osób nie czułoby rozczarowania po zakupie i lekturze powieści. Bo skoro kupuję coś, co jest kryminałem, czytam i nagle okazuje się, że z kryminałem książka ma naprawdę niewiele wspólnego, to cóż, jestem zawiedziona. Taka prawda.

Copyright © 2019. Powered by WordPress & Romangie Theme.