“Kwiat cieplarniany i 9 roślin wzbudzających pożądanie” Margot Berwin

Do zakupu skusiła mnie okładka i opis wydawcy. No i zniżkowy 40% kupon do Muzy 😉 Jakoś tak od samego początku przeczuwałam, że będzie to książka zupełnie nieprzeciętna i inna od innych. Nie pomyliłam się.

Bohaterką książki Margot Berwin jest Lila Nova. Lila pracuje w reklamie, niedawno się rozwiodła, mieszka w maleńkiej kawalerce w Nowym Jorku i marzy o tym, by nie żyć dłużej samotnie, by przeżyć coś ekscytującego i by mieć tyle pieniędzy, by nie martwić się o jutro. Pewnego dnia kobieta zauważa stoisko z kwiatami i postanawia kupić sobie do domu jakąś roślinę, by ożywić nieco swoje chłodne, małe mieszkanko. Sprzedawca poleca jej rajskiego ptaka. Niedługo później dziewczyna trafia do dziwnej pralni, która wygląda jak ogród botaniczny. Owszem, są w niej pralki, suszarki i inny typowy sprzęt, ale u sufitu wiszą donice i rośliny, zamiast kafli, podłogę otula zielony mech, a wszędzie, gdzie tylko można było to zrobić, poustawiano rośliny. Lila jest jednocześnie zachwycona, jak i zdumiona, a nawet trochę zaniepokojona. Tutaj poznaje Armanda, właściciela pralni, który opowiada jej o mitycznych (choć nie tak do końca) 9 roślinach wzbudzających pożądanie. Armand jest w mniemaniu Lili dość dziwny: ma blisko dwa metry wzrostu, barczystą sylwetkę, ale porusza się zgrabnie i lekko, a przy tym mówi zagadkami, których początkowo Lila w ogóle nie rozumie. Jego wiedza na temat roślin wydaje się nie mieć końca.

“Wbrew powszechnemu mniemaniu orchidee wcale nie tak trudno hodować. To naprawdę idealne rośliny dla osób, które nie potrafią hodować niczego. Nie potrzebują ziemi. Nie potrzebują nawozu. Nie potrzebują nawet doniczki. Wystarcza im powietrze. Lubimy udawać, że ich hodowanie jest trudne, bo dzięki temu możemy czuć się wyjątkowi, gdy rozkwitają pod naszą opieką. Równie trudno hoduje się trawę”.

Niedługo później Lila wzbogaca swoją maluteńką roślinną kolekcję o kolejny kwiat, a kiedy umawia się na randkę z przystojnym sprzedawcą roślin, Davidem, który polecił jej i sprzedał wcześniej rajskiego ptaka, opowiada mu o pralni-oranżerii, którą odkryła. Okazuje się, że David wiele wie o legendarnych 9 roślinach. Wkrótce pralnia Armanda zostaje zniszczona, a rośliny giną. Lila czuje się winna, bo przecież gdyby nie jej długi język, nic by się nie stało, zwłaszcza, że Armand prosił, by nikomu nie zdradziła tajemnicy 9 roślin, które ten hodował na zapleczu pralni. Lila chce jakoś odkupić swoje winy i proponuje Armandowi pieniądze, ale Armand ich nie przyjmuje, chce, by Lila pojechała z nim do Meksyku i tam właśnie pozyskała nowe odnóżki 9 roślin.

Podróż na Półwysep Jukatan wcale nie jest teraz tym, czego pragnie nasza bohaterka. Jednak poczucie winy, ale i ciekawość, powodują, że w końcu się zgadza. Ta wyprawa będzie z całą pewnością przygodą jej życia, a to, co przeżyje w dżungli, zderzenie dwóch kultur, ludzie, których pozna, będą mieli bezpośredni wpływ na to, jaka jest i jaka wkrótce się stanie. Bo trzeba to uczciwie przyznać, że Lila już nigdy nie będzie taka, jak przed wyprawą.

“Brnęłam dalej, posuwając się noga za nogą. Miałam bolesną świadomość, że w tej okolicy występują pantery, oceloty, jaguary, tygrysy, nietoperze wampiry, rysie rude, grzechotniki, jaszczurki, pumy, pytony i dziesiątki innych groźnych i/lub jadowitych zwierząt, owadów i roślin. Wszystkie zostały wymienione w “Poradniku, jak przetrwać na pustkowiu i w dżungli”, tej upojnej lekturze od Kody’ego, którego teraz błogosławiłam jako najlepszego przyjaciela pod słońcem, nie tylko dlatego, że dał mi tę książkę, ale także dlatego, że się upierał, bym ją przeczytała przed wyjazdem”.

Książka ujęła mnie nietuzinkowym pomysłem, nigdy nie czytałam niczego podobnego i mimo że nie przepadam za książkami pisanymi z narratorem w pierwszej osobie, tutaj wręcz mi się to podobało. Bohaterki nie da się nie lubić, a całość napisana jest humorystycznym, prostym językiem, choć często traktuje o sprawach poważnych. Tej przebijający zewsząd humor, to ogromna zaleta tej niedługiej, bo liczącej sobie nieco ponad 270 stron, książki.

“- To piękna pieśń – powiedziałam, uświadamiając sobie, że moje i Diega wychowanie nie mogło już być bardziej odmienne. Moi rodzice byli najbliżej pieśni ducha, kiedy ojciec śpiewał razem z reklamami Budweisera podczas meczów futbolowych w poniedziałki wieczorem”.

To powieść o poszukiwaniu samego siebie, o rozglądaniu się za swoim miejscem na ziemi i o… roślinach. To one stanowią tło całości. Poznajemy ich mnóstwo, wraz z ich niecodziennymi właściwościami, chwilami wręcz magicznymi. Każda jest inna, każda odpowiada za inną ludzką namiętność. Zebranie 9 roślin i posiadanie ich wszystkich razem, może przynieść sławę, miłość lub pieniądze. Lila wkracza w zupełnie inny świat, w świat szamanów, uzdrowicieli, duchów zwierząt i dusz drzew, poznaje nawet przystojnego Huiczola.

“Mierzył w moim kierunku z wielkiej strzelby i był najpiękniejszym mężczyzną, jakiego kiedykolwiek widziałam. Te dwa fakty tak były ze sobą sprzeczne, że mój mózg nie wiedział, co zrobić z tymi informacjami. Nie wiedział, na czym się skupić. Na mojej śmierci. Czy jego urodzie”.

Malownicze opisy dżungli, pełne soczystych kolorów wszystkich odmian zieleni, tropikalny upał, wilgotne powietrze – to wszystko w tej książce jest tak sugestywne, że można się w niej zagubić na dłuższy czas. To powieść głównie dla kobiet, które gustują w książkach przygodowych. Gdzieś przeczytałam, że to połączenie romansu z kryminałem – nic bardziej błędnego. To książka przygodowa. Nie ma w niej kryminału, choć jest pewien przestępca, a później nawet pojawia się trup. Typowego romansu też nie ma, a już na pewno nie takiego ckliwego i przesłodzonego – jest wątek romantyczny, ale naprawdę gustowny i przyjemny.

Myślę, że polubicie Lilę i że wraz z nią przeżyjecie w dżunglach Jukatanu coś bardzo szczególnego :)

 

Copyright © 2019. Powered by WordPress & Romangie Theme.