“Kieszenie przeszłości” Aneta Rzepka

Jakiś czas temu obiecałam sobie, że już nigdy więcej nie sięgnę po żadne powieści obyczajowe, ponieważ zwyczajnie mnie one nudzą. Ale tym razem zaciekawił mnie mocno opis i fragment książki, więc postanowiłam ją jednak przeczytać. No i nie żałuję.

Bohaterkami “Kieszeni przeszłości” są dwie dziewczyny: Ola, obecnie pani prezes rodzinnej firmy oraz Kornelia, maturzystka. Obie borykają się w życiu z różnymi przeciwnościami losu. Ola, która od dziecka czuje się gnębiona przez własnego ojca (zarówno psychicznie, jak i fizycznie), ciągle dąży do doskonałości. Bycie idealną to cel jej życia, we wszystkich właściwie jego aspektach. Biorąc przykład ze związku własnych rodziców, Ola woli nie wiązać się z mężczyznami. Jej związki są przelotne, przygodne i nic nie warte, oparte jedynie i wyłącznie na szybkim seksie. Kornelia natomiast musi stawić czoła nie tylko swoim własnym demonom, ale również tym, które dręczyły jeszcze kiedyś jej matkę. Kornelia jest dziewczyną subtelną i delikatną, tkwi w związku z chłopakiem, który brakiem szacunku i brutalnością usiłuje ją całkowicie od siebie uzależnić. Na szczęście za namową przyjaciółki Kornelia w końcu z nim zrywa i niedługo potem wiąże się z kimś innym.

W powieści szybko pojawiają się też Marcin i Błażej. Marcin, dotychczas bawidamek, lubujący się w krótkich, typowo erotycznych przygodach z kobietami, teraz zafascynowany jest cichą i delikatną Kornelią. Błażej z kolei zwraca uwagę na Olę.

Akcja powieści rozgrywa się na przestrzeni kilku miesięcy. Oczywiście wymieniona przeze mnie czwórka bohaterów, to nie wszystkie postaci “Kieszeni przeszłości”. Spotkamy tu jeszcze przyjaciół głównych bohaterów, matkę Oli – Katarzynę, babcię Kornelii, znajomych, sąsiadów i kilka osób, które wywierają ważny wpływ zarówno na akcję książki, jak i na jej bohaterów. A sama książka liczy sobie trzysta pięćdziesiąt stron i dzięki krótkim podrozdziałom, czyta się bardzo szybko.

Minusy? Mnie osobiście drażniła narracja. Rozdział czytamy w trzeciej osobie, za chwilę mamy przeskok do osoby pierwszej i już za moment ponownie czytamy o kimś w osobie pierwszej, ale opowiada już kto inny niż przez chwilą. Nie lubię zabiegów tego rodzaju. Burzą one rytm całości, wprowadzają bałagan i chaos. Chwilami czułam się przez te zmiany jakbym oglądała program typu “Szpital” albo “Ukryta prawda”. Programów w tym stylu też nie lubię: akcja i za chwilę reakcja w formie wypowiedzi wszystkich zainteresowanych. Jest to uciążliwe i do książki w ogóle mi nie pasuje. W samej historii, która toczy się w paru różnych aspektach, pojawiało się zbyt wiele zbiegów okoliczności – czy to wada? Chyba nie, ale po prostu zwróciłam na to uwagę.

Nie podobało mi się też, że o pewnych sytuacjach dowiadywaliśmy się z opisów autorki, ale już po fakcie. Choćby o wizycie w pracowni plastycznej, o pobycie jednej z bohaterek w szpitalu, o jakiejś poważniejszej sprzeczce. Zamiast skonfrontować bohaterów ze sobą lub daną sytuacją, autorka po prostu krótko pisze, że wydarzyło się wczoraj to i to. I na ogół zamyka ów opis w dwóch, trzech zdaniach. Czasem też pewne dialogi brzmiały sztywno, ale to akurat naprawdę tylko czasem.

Książka mi się spodobała. Autorka ma lekki, przyjemny styl pisania, który łatwo wpada w oko i ucho i który jest bardzo miły w odbiorze. To lekkie pióro pani Anety sprawia, że książkę czyta się szybko i bardzo przyjemnie. Porusza ona ważne, współczesne problemy ludzi nie tylko młodych, ale w każdym wieku. Pokazuje, że za błędy każdy z nas musi odpokutować. Pokazuje też, że każdy, niezależnie od sytuacji, zasługuje na drugą szansę i że jeśli taka szansa zostaje nam dana, naprawdę warto z niej skorzystać. Druga może się już nie pojawić.

“Przeszłości nie zmienisz. Trzeba żyć teraźniejszością, stawiać czoła dzisiejszym problemom i robić wszystko, aby przyszłość była szczęśliwa”.

Chwilami reakcje bohaterów wydawały mi się dziwne lub mocno przesadzone. Zamiast wyjaśnić sprawę i porozmawiać, wstają i zwyczajnie wychodzą. Ot tak, po prostu.

Przyznaję jednak, że historia dwóch przyjaciółek wciągnęła mnie i z zainteresowaniem śledziłam ich perypetie. Zwłaszcza, że problemy, z jakimi się one zmagają, są bardzo uniwersalne i mogłyby dotknąć większości z nas. Uniwersalne są też historie obu kobiet. Gama uczuć, jakie im towarzyszą, od miłości do nienawiści, tak samo pojawia się w życiu wielu ludzi. Takich kobiet jak Ola i Kornelia z pewnością jest wiele wśród nas. Na dobrą sprawę każda z nas mogłaby taka być. One też przeżywają rozterki dnia codziennego, mają kłopoty, obawy, przeżywają radości, odnoszą sukcesy i ponoszą porażki. Mają marzenia. Do spełnienia niektórych dążą za wszelką cenę, inne chowają głęboko w sercach, bojąc się rozczarowań.

Bohaterów autorka nakreśliła całkiem dobrze, są oni realistyczni i prawdziwi, nie wyidealizowani, obdarzeni zarówno zaletami, jak i wadami. Nie sprawiają wrażenia postaci wydartych z innego świata, nierealnych, a już na pewno nie są krystalicznie doskonałe. A to oczywiście przydaje autentyczności całej książce.

“Kieszenie przeszłości” to zwyczajna, choć ciekawa i wciągająca powieść obyczajowa (raczej dla kobiet), bez fajerwerków i mocnych zwrotów akcji. I choć pewne wydarzenia opisane przez autorkę wydały mi się w lekturze z lekka naciągane, to sądzę, że i tak warto po nią sięgnąć i przeczytać. Polecam.

*cytat pochodzi z książki
**opinia powstała na potrzeby akcji Polacy Nie Gęsi i Swoich Autorów Mają

Copyright © 2020. Powered by WordPress & Romangie Theme.