“Zimowy morderca” Krystyna Kuhn

Kiedy po raz pierwszy przeczytałam opis “Zimowego mordercy”, wiedziałam, że prędzej czy później będę musiała tę książkę przeczytać. Mocno zainteresowało mnie już samo miejsce akcji, bo ostatnio, przy wielu kryminałach na rynku, ciężko znaleźć coś, co dzieje się poza granicami Skandynawii. Tutaj akcja toczy się we Frankfurcie i w Krakowie, a sama książka łączy w sobie współczesną zbrodnię z zagadkami z odległej przeszłości.

Pewnego zimowego wieczora ktoś – w dość spektakularny sposób – morduje Henrietę Winkler – nestorkę rodu Winklerów, bogatych i wpływowych przedsiębiorców o jednej z najbogatszych tradycji we Frankfurcie. Rodzina nie wie, komu mogła podpaść starsza pani. Od jakiegoś czasu nie wychodziła właściwie z domu, a zarządzanie firmą pozostawiła w rękach młodszych członków rodziny. Z domu nie zginęła biżuteria, ani pieniądze, zniknęły za to stare albumy z rodzinnymi zdjęciami. Kogo mogła interesować przeszłość starszej pani? I po co komu fotografie z czasów wojny? Tymczasem dzień później, wkrótce po zabójstwie, zostaje porwany siedmioletni wnuk Henriety. Zrozpaczona matka usiłuje wziąć się w garść i przypomnieć sobie cokolwiek, co mogłoby jakoś pomóc w dochodzeniu.

Śledztwem kieruje prokurator Miriam Singer wraz z policjantem z miejscowej policji Henrim Lieblerem. Niestety nikt nie wie, gdzie może przebywać chłopiec i dlaczego został uprowadzony, a na domiar złego porywacz wcale nie upomina się o żaden okup. Miriam zaczyna podejrzewać, że skoro porywacz nie chce pieniędzy, musi chodzić mu o jakieś sprawy prywatne. Ale o co?

str. 209 – “Chodziło o coś innego.
O zemstę, odwet, zadośćuczynienie sprawiedliwości. O puszkę Pandory. Henrieta Winkler trzymała ją zamkniętą i przez sześćdziesiąt lat ukrywała, a teraz przyszedł ktoś i uchylił wieko. Przeszłość wyfrunęła i rozpostarła skrzydła”.

Ale kto i czego chciał od seniorki rodu Winklerów?

W trakcie śledztwa na światło dzienne wychodzą mroczne sekrety z przeszłości – tej trochę bliższej i tej całkiem odległej, z czasów drugiej wojny światowej. Uczciwość przedsiębiorstwa Winklerów staje pod wielkim znakiem zapytania. Czy seniorka rodu ukrywała jakieś wstydliwe i kompromitujące całą rodzinę sekrety? Kto i dlaczego chciałby tak poważnie zaszkodzić szanowanej, starszej kobiecie? No i teraz, po jej śmierci, kiedy już nic nie mogła powiedzieć i nikomu zawadzić, kto i po co porwał jej wnuka?

str. 203 – “Nie znosiła, gdy ktoś przeglądał jej pocztę, wchodził do jej gabinetu, korzystał z sejfu albo bawił się na strychu. “Czemu tu węszysz?”, pytała zawsze. Istniało wiele miejsc i rzeczy, które stanowiły tabu”.

“Zimowy morderca” to sprawnie zmontowany kryminał z elementami thrillera. Autorka snuje swą opowieść na pozór dość spokojnie i miarowo, ale od samego początku do ostatnich stron, trzyma czytelnika w napięciu. Książka nie jest przegadana, dzięki czemu nie nuży na żadnym etapie i bardzo dobrze się czyta. Mimo iż w powieści przedstawioną mamy właściwie zwykłą codzienność, nie brakuje też klimatycznych scen, które budują nastrój grozy i nie pozwalają czytelnikowi odłożyć książki na półkę.

Akcja książki dzieje się wprawdzie w czasach współczesnych, jednak jest kilka rozdziałów, które przenoszą nas do lat czterdziestych dwudziestego wieku i do życia młodziutkiej Zofii, uprowadzonej spod własnego domu przez Niemców. Tych kilka rozdziałów, napisanych przez autorkę w czasie teraźniejszym i w pierwszej osobie, tak mocno mnie wciągnęło, że żałowałam, iż jest ich tak niewiele i niestety są krótkie. Wplecione we współczesną historię losy młodej dziewczyny, która zupełnie nie radzi sobie z tym, co uczyniła jej wojna, z dala od matki, z dala od wszystkiego, co znała, to wręcz materiał na osobną powieść.

To nie jest książka, przy której strasznie się boimy. Nie ma tu krwawych scen, przerażających opisów z miejsc zbrodni, trupa za trupem. Nie ma też goniącej na łeb na szyję akcji, która nie daje czytelnikowi złapać oddechu. Jest za to atmosfera tego czegoś, co sprawia, że chwilami przechodzą nas ciarki i ciągle mamy wrażenie, że zza rogu nagle coś wyskoczy. Czujemy, że coś czai się w pobliżu i to uczucie stale trzyma nas w napięciu.

str. 8 – “Znowu nadchodził. Ten niepokój, który dopadał ją co wieczór. Zawsze to wrażenie, że o czymś zapomniała. I strach, który jej nie opuszczał. Noc w noc ten okropny sen: biegnie długim tunelem i napotyka ludzi, którzy już dawno poumierali”.

Klimat zresztą buduje już sama okładka, niepokojąca, wróżąca coś złego i zapowiadająca trzymającą w napięciu powieść. Krystyna Kuhn to z pewnością jedna z tych autorek, na które warto zwrócić uwagę. Obecnie mieszka wraz z rodziną w górach Spessart w środkowych Niemczech i od 1998 roku zajmuje się wyłącznie pisaniem.

Polecam “Zimowego mordercę” nie tylko na długie zimowe wieczory. Spodoba się Wam, jeśli lubicie dobre kryminały, a rozwiązywanie wraz z bohaterami zagadek i sekretów z przeszłości sprawia Wam przyjemność.

Za książkę bardzo dziękuję Grupie Wydawniczej PUBLICAT.

*cytaty pochodzą z książki

Copyright © 2019. Powered by WordPress & Romangie Theme.