“Hipnoza” Bartłomiej Basiura

Po przeczytaniu “Ucznia Carpzova” (moja recenzja: http://marta.kolonia.gda.pl/connieblog/?p=1961), nabrałam ochoty na pierwszy tom cyklu powieści, których bohaterką jest policjantka Maria Kozielska. “Hipnoza” to właśnie pierwszy tom trylogii, a na całość składają się kolejno: “Hipnoza”, “Uczeń Carpzova” i “Zamknięta prawda”. Z początku żałowałam, że zaczęłam czytać od środka, ale ponieważ każda książka stanowi odrębną historię, można po nie sięgać osobno i niekoniecznie po kolei.

“Hipnoza” to kryminał w dobrym, klasycznym wydaniu. Mamy morderstwo, mamy nieuchwytnego zabójcę i policję, która wobec jego okrucieństwa i wyrafinowania, często jest bezradna.

“Znaleźliśmy się w środku gry, tyle że to nasz rywal nadal trzyma piłkę, a my nie mamy pojęcia, jak mu ją odebrać (…)”.

Kiedy okazuje się, że morderca jest prawdopodobnie seryjnym zabójcą (bo z początku policja nie jest tego taka pewna), do śledztwa, prowadzonego przez Marię Kozielską, włącza się Paweł Kownacki, zaskakujący swymi metodami przesłuchiwania świadków i podejrzanych oraz Dorota Maj, psycholog. Niestety pomimo tego wsparcia, zabójca nadal pozostaje gdzieś na wolności.

Książka trzyma w napięciu od pierwszych stron, choć chwilami pewne opisane w niej sytuacje mnie nużyły. Zwłaszcza te z Pamiętnika filozofa. Pod koniec jednak nabierają one dodatkowego znaczenia. Zupełnie jakby otworzyły nam się oczy i na pewne sprawy – a tutaj na fragmenty powieści – patrzylibyśmy z zupełnie innego punktu widzenia. Nie mówiąc już o tym, że od samego początku książki, nieustannie zastanawiamy się, kim jest ów filozof, dzielący się z nami swoimi przemyśleniami.

“Podejdź do lustra, spójrz prawdzie w oczy – spójrz w swoje oczy. Wejdź w stan hipnozy – wtedy zabawa nabierze innego wymiaru!”

Autor rzeczywiście zahipnotyzował czytelnika, zwodząc go i podrzucając mu fałszywe tropy. Kiedy czytam kryminał czy powieść sensacyjną z zabójstwem w tle, bezwiednie usiłuję namierzyć mordercę. Tutaj było to niezmiernie trudne, ponieważ… zabrakło mi podejrzanych. Owszem, jest w powieści parę osób, na które wskazują poszlaki i na których możemy się skupić, ale do mnie jakoś żadna z nich jako morderca nie przemawiała i w końcu ze zdumieniem uznałam, że właściwie nie mam podejrzanego. Koniec książki położył mnie na łopatki. Kiedy już sądziłam, że mamy zabójcę, a wątki powieści zostały właściwie pozamykane, autor zrzucił istną bombę. Aż przeszły mnie ciarki, bo nagle wszystko stało się jasne, a niektórzy bohaterowie okazali się zupełnie kimś innym, niż dotąd sądziłam. I stało się to nie na jednym, a na wielu poziomach. Po prostu autor tak zamydla nam oczy, że nie dostrzegamy tego, co istotne. Przyznaję, że byłam bardzo mocno zaskoczona finałem, ponieważ tego, co nastąpiło, zupełnie, ale to zupełnie się nie spodziewałam. Zarówno książka, jak i sam autor, byli tutaj tak mocno nieprzewidywalni, że wbijają czytelnika głęboko w fotel.

Postać Marii Kozielskiej, policjantki, nie wyróżnia się jakoś szczególnie na tle innych bohaterów. Odniosłam wrażenie, że kobieta jest wręcz niepewna własnych umiejętności. Jakby stale obawiała się, że zawiedzie siebie samą, swoją rodzinę i kolegów z pracy. Lekko rozchwiana, może nawet przestraszona i zdezorientowana pogonią za nieuchwytnym i bardzo inteligentnym mordercą. Nie jest wcale zatwardziałą policjantką, która nie zawaha się przed niczym i przed nikim i żadna sytuacja nie jest w stanie jej złamać. Przeciwnie, Maria jest prawdziwą postacią, autentyczną, chwilami pełną sprzeczności. Początkowo zaniepokojona morderstwami, później przerażona, gdy staje z mordercą twarzą w twarz.

“Cokolwiek będziesz robił, rób to mądrze, abyś przy okazji sam nie stał się ofiarą”.

Autor umiejętnie prowadzi nas w zawiłości skomplikowanej intrygi, by na koniec kompletnie nas zaskoczyć. Chwilami jednak akcja książki nieco mnie nużyła, choć sama książka napisana jest bez zarzutu, umiejętnie i z polotem. Jeśli mam porównywać, to “Uczeń Carpzova” bardziej mnie zaciekawił. “Hipnoza” jest dobrze skonstruowaną powieścią kryminalną, z wieloma wątkami pobocznymi i złożonymi postaciami. Podobał mi się stale towarzyszący nam podczas czytania klimat grozy. Ta specyficzna, nieuchwytna atmosfera, która nie opuszcza czytelnika nawet na moment podczas lektury dobrego kryminału czy thrillera. To właśnie ona sprawia, że książkę ciężko odłożyć. O “Hipnozie” też ciężko zapomnieć. To pozycja dla miłośników gatunku, ale tak sobie teraz myślę, że również dla pasjonatów psychologii.

* cytaty pochodzą z książki
** opinia pojawia się na potrzeby akcji Polacy Nie Gęsi i Swoich Autorów Mają

Copyright © 2020. Powered by WordPress & Romangie Theme.