“Bridget Jones. Szalejąc za facetem” Helen Fielding

Znacie dwie poprzednie książki o perypetiach Bridget Jones? Większość z Was na pewno zna. Osobiście lubię wracać do “Dziennika Bridget Jones” – zawsze mnie ta książka bawi i pozwala się zrelaksować. To jedna z moich ulubionych książek na podróż, do autobusu, do pociągu, do szpitala. Dlatego też sięgnęłam po trzecią część przygód roztrzepanej Bridget, choć z góry założyłam, że na pewno nie będzie już taka dobra, jak poprzednie. Recenzje na blogach i w portalu LC również tak twierdziły.

Cóż, pewnie nie będę oryginalna, bo pierwsza część podobała mi się ze wszystkich najbardziej, ale “Szalejąc za facetem” to bardzo dobra, lekka rozrywka, która pozwoli oderwać się od szarości dnia codziennego. Nieźle się ubawiłam czytając o Bridget, choć przyznaję, że nie brakowało w niej również poważniejszych chwil – niewielu, ale jednak jakieś tam były.

Bridget ma teraz pięćdziesiąt jeden lat, dwoje dzieci – Billy’ego i Mabel – pisze scenariusz do filmu i jest wdową. No i nie nazywa się już Jones, a Darcy. Pamiętacie Marka Darcy, prawda? Pomimo swego dojrzałego wieku, Bridget nie spoważniała ani trochę, nadal usiłuje trzymać linię, codziennie próbuje zmienić na lepsze swoje życie, stara się być dobrą matką dla swoich dzieci, ale za to rzuciła palenie. No i nadal szuka mężczyzny dla siebie, czy raczej szuka go ponownie. Mark zadbał o jej przyszłość i w tej chwili przynajmniej Bridget nie musi się martwić o pieniądze: ma piękny dom i zabezpieczenie finansowe na przyszłość. Nadal przyjaźni się z Tomem, Jude i zdobywa też nowych przyjaciół. Jak poprzednio, usiłują oni wyswatać Bridget z tym i owym, ale oczywiście ich wysiłki spełzają na niczym. Bridget loguje się na Twitterze, potem na portalach randkowych i tam usiłuje kogoś poznać. Czy jej się udaje? Cóż… Żeby zyskać pełen obraz lekko pokręconych sytuacji z życia naszej bohaterki, trzeba jednak sięgnąć po książkę.

Książka przesycona jest tym specyficznym, “brydżytowym” humorem, jaki znamy już z poprzednich części, choć mam wrażenie, że jest go tu o wiele, wiele więcej. No i mnóstwo Twittera, smsów, maili – taki rzut oka na dzisiejsze, bardzo zinternetowane czasy. Sama Bridget wcale się nie zmieniła, nadal jest roztrzepana, popełnia gafę za gafą, nie zawsze dogaduje się ze znajomymi i zdaje się szukać sposobu na życie. Chwilami popada w nostalgię, wspomina chwile spędzone z Markiem, tęskni. Nie ma jednak zbytnio czasu na rozpamiętywanie. W książce nie brakuje zabawnych dialogów, humoru sytuacyjnego, komediowych zbiegów okoliczności i ciekawych postaci.

Jest to z pewnością interesująca pozycja dla wszystkich, którzy czytali poprzednie dwie książki o Bridget Jones, a jeśli jeszcze ich nie znacie i macie ochotę sięgnąć po “Szalejąc za facetem”, radzę najpierw przeczytać “Dziennik Bridget Jones” i “W pogoni za rozumem”.

 

Copyright © 2019. Powered by WordPress & Romangie Theme.